Niemcy jadą do domu
Spotkanie w Foxborough od początku zapowiadało się jako pojedynek, w którym Niemcy będą dominować w posiadaniu piłki, a Paragwaj postawi na szczelną defensywę i szybkie kontrataki. Taki scenariusz rzeczywiście się sprawdził, jednak to reprezentanci Ameryki Południowej jako pierwsi zadali cios.
Paragwaj wykorzystał jedną z nielicznych okazji i objął prowadzenie za sprawą Julio Enciso. Matia Galarza po otrzymaniu piłki na skrzydło posłał centrę w pole karne, którą egzekutor wykorzystał z głową. Dla tej reprezentacji było to historyczne trafienie, bowiem to była pierwsza bramka zdobyta w fazie pucharowej mistrzostw świata. Niemcy długo nie potrafili znaleźć sposobu na dobrze zorganizowaną obronę rywali, mimo wyraźnej przewagi w posiadaniu piłki.
W drugiej połowie do wyrównania doprowadził Kai Havertz, przywracając nadzieję niemieckim kibicom. Zespół Juliana Nagelsmanna ruszył do ataku, stwarzając kolejne okazje, a w dogrywce wydawało się nawet, że zdobył zwycięskiego gola. Po analizie VAR bramka została jednak anulowana, co jeszcze bardziej podkręciło emocje przed konkursem jedenastek.
Seria rzutów karnych okazała się niezwykle dramatyczna. Niemcy nie wykorzystali aż trzech prób. Przestrzelili Havertz, Woltemade oraz Tah. Bohaterem Paragwaju został bramkarz Orlando Gill, który popisał się kluczowymi interwencjami. Decydującego karnego pewnie wykonał José Canale, zapewniając swojej reprezentacji historyczny awans do kolejnej rundy.
Karne dla Maroka
Jeszcze więcej emocji dostarczył wieczorny mecz w Monterrey. Choć matchup między Holandią, a Maroko był bardziej wyrównany, jako faworytów stawiano Oranje. Jednakże reprezentacja Maroka po raz kolejny udowodniła, że potrafi rywalizować z najlepszymi drużynami świata.
Przez długi czas wydawało się, że „Oranje” wykonają swoje zadanie, ale goli brakowało. W drugiej połowie prowadzenie dał im Cody Gakpo i wszystko wskazywało na to, że podopieczni Ronalda Koemana kontrolują przebieg spotkania. Marokańczycy nie zamierzali jednak się poddawać. W doliczonym czasie gry doprowadzili do wyrównania, doprowadzając do eksplozji radości swoich kibiców i przedłużając swoje nadzieje na awans.
Dogrywka nie przyniosła rozstrzygnięcia, choć obie drużyny miały swoje okazje. O losach awansu ponownie zdecydowały rzuty karne. Nieskuteczność i dramaturgia to dwa najbardziej adekwatne słowa, którymi można opisać wydarzenia z Meksyku. Więcej zimnej krwi zachowali piłkarze z Afryki, którzy zwyciężyli 3:2. Decydującą jedenastkę wykorzystał Ismael Saibari, stając się bohaterem reprezentacji Maroka.








