Krzysztof Ratajski mistrzem Polski po raz czwarty
Tarnowo Podgórne, to tutaj przez ostatnie sześć imprez rozgrywany jest czempionat z naszymi reprezentantami. Tytułu w tym roku bronił Jakub Janaszkiewicz, który w ubiegłorocznym finale pokonał Tytusa Kanika. Jednakże tylko jeden z nich znalazł się w gronie najlepszej ósemki Mistrzostw Polski 2026 – ten pierwszy. Obrońca tytułu tym razem musiał uznać wyższość finalisty zmagań, którym był Sebastian Białecki.
Tegoroczne zmagania przyciągnęły bardzo dużą ilość zawodników, ponieważ na liście startowej pojawiło się blisko 450 nazwisk. Wśród nich czołówka polskiej sceny darta w postaci wspomnianego Łodzianina, Tytusa Kanika, Filipa Berezy czy Mirosława Grudzieckiego. Ale przede wszystkim w województwie Wielkopolskim pojawił się on – Krzysztof Ratajski.
W przeszłości wygrywał tę imprezę trzykrotnie, a wczoraj zrobił to ponownie. Pierwszy tytuł wniósł w 2009 roku, kiedy to zmagania odbywały się w Gorzowie Wielkopolskim. Wówczas pokonał swojego imiennika Krzysztofa Wojciechowskiego. Siedem lat później w Łodzi dopiął swego w starciu z Tytusem Kanikiem. W edycji z 2019 roku Polak udowodnił swój prym w starciu z Arturem Posadą.
Nasz najwyżej notowany zawodnik w światowym rankingu PDC został zwycięzcą tegorocznych zawodów po zwycięstwie z Sebastianem Białeckim. Młodszy z finalistów znalazł się w finale MP po raz czwarty w karierze i po raz czwarty musiał uznać wyższość rywala.
W tegorocznym meczu o tytuł obaj finaliści nie chcieli dać za wygraną. Białecki przy stanie 5:4 miał miał lotkę meczową, która mogłaby mu dać upragniony tytuł. Jednakże przełożyło się ten w mecz na pełnym dystansie. W decydującym legu Ratajski zwieńczył triumf checkoutem 9, rozbitym na singlową jedynkę i podwójną czwórkę. Zwycięzca zagrał finał w okolicach setki, notując średnią 99.06. Białecki rzucał średnio niecałe dwa „oczka” mniej (97.85).








