World Matchplay 2025. Humphries nie obroni tytułu

Awatar Dawid Kwiatkowski

Drugi najważniejszy turnieju w kalendarzu PDC ma swój początek. Pierwsza sesja wieczorna przyniosła czterech zwycięzców, którzy pozostają w grze o prestiżowy tytuł. Wśród nich zabraknie Luke’a Humphriesa!

James Wade wie jak tu grać i zrobił swoje

Na sam początek zmagań do tarczy stanęli pięciokrotny finalista turnieju, zwycięzca World Matchplay z 2007 roku James Wade oraz Joe Cullen, dla którego najlepszym wynikiem jest półfinał z 2013. Pierwsza sesja zdecydowanie należała do bardziej doświadczonego Anglika. Przez pierwsze trzy legi zawodnicy wzajemnie się przełamywali. Wade otworzył wynik trafionym topem. W odpowiedzi Cullen odpłacił się podwójną 16. A następnie The Machine celnie przymierzył w zewnętrzne pole przy 10. Inauguracyjną sesję The Machine wygrał 4:1.

Wracając do tarczy zwycięzca sprzed lat nie zwolnił tempa. Na konto Wade’a wpadło kolejne przełamanie. Maks dorzucony w kolejnym legu umożliwił zakończenie kolejnej odsłony, używając dziesiątej lotki. Seria doświadczonego Anglika nie miała końca. Solidna gra na dystansie połączona z wysoką skutecznością przy wyzerowaniach uniemożliwiły Cullenowi włączenie się do rywalizacji. The Rockstar po dziesięciu legach miał na koncie zaledwie dwa. 

Joe Cullen dał o sobie znać, gdy w imponujący sposób zamknął wynik z wynikiem 140. Jednakże wysoki checkout nie był punktem zwrotnym, dającym powrót Gwieździe Rocka. Wade potwierdził dlaczego na Matchplayu jest groźnym zawodnikiem i ze średnią ponad 104 punkt awansował do drugiej rundy turnieju. 

Danny Noppert bez problemów przechodzi dalej

Dla Camerona Menziesa spotkanie przeciwko Holendrowi było debiutem na Matchplayu. Danny Noppert nie przywitał za ciepło 36-letniego Szkota. Cała pierwsza sesja  powędrowała na konto reprezentanta kraju Benelexu. Nawet niska skuteczność na podwójnych nie miała wpływu na wynik. Gra na dystansie reprezentanta Szkocji odstawała do tego stopnia, że przez pierwszą serie nie otrzymał ani jednej szansy na zakończenie lega. W czwartej odsłonie sytuacja debiutanta była bardzo dobra, ale przy wyniku 178, rzucił maksa. 

Na wygranego lega ze strony Cammy’ego trzeba było czekać do ósmej odsłony meczu. Menzies otworzył swoje konto punktowe celną lotką w podwójną 12. Noppert błyskawicznie odpowiedział na stratę pierwszego lega. Na koniec drugiej sesji Holender przegrał drugiego, aczkolwiek wynik 8:2 plasował go w bardzo korzystnym położeniu. Danny Noppert po powrocie na scenę zwieńczył solidny występ w pierwszej rundzie. Podwójną 10 przypieczętował awans do kolejnego etapu Matchplaya. 

 

Luke Humphries żegna się z Matchplayem już w pierwszej rundzie

Już od pierwszych minut Gian Van Veen dał znać, że perspektywa underdoga nie przekreśla walki jak równy z równym z liderem rankingu. Holender dwukrotnie zakończył legi, trafiając podwójną 16 i objął prowadzenie 2:0 z przełamaniem. Humphries pierwszą zdobycz ustrzelił w trzeciej części. Od tego momentu obrońca tytułu przejął inicjatywę. Podwójna 8 doprowadziła do wyrównania, a spektakularny checkout 146 zakończył pierwszą sesję na korzyść Anglika. 

Van Veen po niewykorzystanej okazji ponownie przełamał zwycięzcę Matchplay’a sprzed roku. Wydawało się, że Humphries w siódmym legu miał bezpieczną przewagę, lecz Holender popisał się maxem w kluczowym momencie, po czym skorzystał na błędzie rywala. 23-latek utrzymał przewagę przełamania po celnym rzucie w kierunku podwójnej 20. Na koniec drugiej sesji to Van Veen nie wykorzystał okazji na zakończenie lega, dzięki czemu Luke wyrównał na 5:5.

Im bliżej zakończenia spotkania emocji przybywało. Raz wygrywał jeden, raz drugi. Bardzo poważny krok zrobił Van Veen, przełamując rywala przy stanie 7:7. Oboje w ważnych momentach nie potrafili za pierwszym razem przelać szali na swoją stronę, ale to Holender ostatecznie wyszedł z lega zwycięsko. 23-latek stał przed ogromną szansą na zakończenie spotkania. Pozostała mu lotka na bulla, ale Van Veen przerzucił i Humphries przedłużył swoje bycie. Nie udało się tego zrobić w późniejszym etapie. Holender sprawił dużą niespodziankę, eliminując tytułu już na początku turnieju!

Czy dało się odratować? Zapewne tak, aczkolwiek po raz kolejny dyspozycja na podwójnych zawiodła. Humphries o włos nie trafił potrójnej 19, podtrzymującej szansę na zakończenie lega. Zdecydowanie lepiej na przestrzeni meczu radził sobie przy checkoutach Van Veen,  który w odpowiednim momencie trafił podwójną 4. 

 

Aspinall spadnie w ranknigu

Dla Nathana Aspinalla ten turniej był niezwykle ważnym wydarzeniem w kontekście rankingu PDC, ponieważ bronił punktów sprzed dwóch lat. Aspinall w 2023 roku w finale pokonał Claytona, a teraz pożegnał się na etapie pierwszej rundy w starciu z Wesselem Nijmanem. Taki obrót spraw nie wróży nic dobrego. Z racji, iż nie obronił sumy pieniężnej, darter spadnie w rankingu o 16 miejsc. Po Matchplayu Anglik w najlepszym wypadku będzie zajmował 23 pozycję.  

Holender podobnie jak Cameron Menzies zaliczył swój pierwszy występ podczas World Matchplay. Po pierwszej sesji z pewnością mógł czuć zadowolenie, gdyż prowadził z Aspinallem 4:1. Ulubieniec trybun w piątym legu zmarnował dwie lotki na podwójną 16, które mogły zmniejszyć straty. 

Stratę jednego przełamania Anglik odrobił w ósmej odsłonie. Choć oboje grali na równi, Aspinall w bardzo ważnym momencie zakończył lega wynikiem 121. Trafił dwudziestkę, przymierzył celnie w potrójną 17, a na sam koniec zakończył wszystko bullem. Poniesiony energią tłumu Nathan Aspinall zbliżył się na różnicę jednego lega po trafieniu podwójnej 8. Niemniej to Nijman schodził z drugiej sesji w lepszym nastroju, prowadząc 6:4.

Anglik pomimo niekorzystnego wyniku był mocno zdeterminowany, aby wrócić do meczu. Zwycięzcy turnieju sprzed dwóch lat pozostało 90 punktów żeby wyrównać spotkanie. Trafił singlową 20, ale potrójna 1 zniweczyła plan. Było to wodą na młyn dla Nijmana, który podwyższył prowadzenie na 7:5, trafiając podwójną 16. Holender nie obniżył poziomu, grając z pełnym przekonaniem, że odniesie zwycięstwo. W końcówce ostatnia seria Aspinall podniosła temperaturę wewnątrz areny. Anglik dwukrotnie trafił potrójną 19, która dała szansę na lotkę na 9:7. Grot wylądował poza czerwonym polem, co umożliwiło kolejne podejście rywalowi. Nijman zrobił co do niego należało i wyeliminował Aspinalla z turnieju. 

Obserwuj portal w mediach społecznościowych