Superpuchar dla Startu
Dzięki zwycięstwom we wczorajszych półfinałach w meczu, którego stawką był Superpuchar zmierzyły się ekipy Trefla Sopot oraz Startu Lublin. Podopieczni Mikko Larkasa pokonali po bardzo ofensywnym spotkaniu (96:82) Legię Warszawę. W drugim pojedynku Start pewnie pokonał Górnik Wałbrzych 80:66. W finałowym zestawieniu obie drużyny miały lepsze i gorsze momenty. Jednakże ostatecznie triumf, a co za tym idzie Superpuchar trafił w ręce ekipy Startu Lublin.
Mocne otwarcie Trefla
Początek niedzielnego spotkania zdecydowanie należał do graczy z Trójmiasta. Przez trzy minuty Sopocianie zdołali wypracować przewagę 11:0. Po trzech celnych rzutach zza łuku: Kennetha Goins, Jakuba Schenka oraz Paula Scruggsa, kontrę dającą dwucyfrowe prowadzenie. Zdobycz Startu w czwartej minucie kwarty otworzył Tevin Mack po rzucie za trzy punkty.
Koszykarze z Lublina próbowali szukać swoich szans, aby zniwelować straty z początku. Pojawił się ku temu potencjał za sprawą Jordana Wrighta. Amerykanin najpierw skutecznie trafił spod kosza, a chwilę później dołożył rzut zza linii 6,75 m. Dzięki zawodnikowi Lublinianie przegrywali zaledwie różnicą czterech (11:15) „oczek”. Pierwszą połowę spotkania silny skrzydłowy był zdecydowanie najlepszym ogniwem swojego zespołu kończąc z dziesięcioma punktami.
Jednakże kolejne minuty stały ponownie po stronie Trefla. Zaledwie w kilka minut Sopot powiększył przewagę na 11 (25-16) punktów. Najpierw Mikołaj Witliński zwieńczył akcję pick&roll trafieniem z faulem, a następnie Raymond Cowels dołożył rzut zza łuku. Lublinianie mogli mieć ostatnie słowo w pierwszej kwarcie, ale brak pomysłu na akcje przyczynił się do niecelnego rzutu Filipa Puta.
Trefl powiększa przewagę
Inauguracyjna odsłona bardzo dobrze wyeksponowała ofensywę graczy z Trójmiasta. Sopocianie poszli za ciosem. W parze z kolejnymi punktami funkcjonowała obrona. Start Lublin dopiero w połowie kwarty zdołali zdobyć jakiekolwiek punkty. Mack po ekstra podaniu Quincy’ego Forda zniwelował straty do szesnastu punktów. Po jego rzucie na tablicy wyników widniał wynik 36-20.
Start zaliczył dobry okres gry. Choć wynik niezmiennie był dla koszykarzy niekorzystny zdołali zmusić trenera rywali do wzięcia timeoutu. Po trafieniach Forda i Tennysona Lublin w meczu o Superpuchar przegrywał różnicą dwunastu punktów. Jednakże po powrocie na parkiet wynik ponownie zaczął uciekać.
Koszykarze z południa Polski po niecelnych rzutach Wrighta i Maca, które mogły zniwelować różnicę do jednocyfrowej ponownie seryjnie trafili punkty. Z potencjalnej straty dziewięciu „oczek” Szymon Zapała zwieńczył kontrę Sopocian celnym rzutem, wyprowadzając drużynę na prowadzenie 42:26.
Powrót Startu Lublin
Pomimo nieskuteczności w pierwszej połowie Lublinianom zaczęły „siadać” rzuty zza łuku. Dwie trójki w pierwszych minutach dały potrzebny oddech w meczu o Superpuchar. Jako pierwszy zespołową akcję wykończył Elijah Hawkins. Zaraz po nim wynik poprawił Ford. Start Lublin po trafieniach z daleka nawiązał kontakt z rywalami na różnicę dwóch posiadań (46-52).
Po bardzo dobrej skuteczności koszykarzy z północy w trzeciej kwarcie nie za wiele pozostało. Dało to bardzo duży zastrzyk rywalom, którzy bezlitośnie zaczęli wykorzystywać wolne pozycje. W przeciągu dwóch minut z wyniku 52-46 dla Trefla, prowadzenie objęli Lublinianie. Niezwykle przydatnym ogniwem był Tevin Mac, który popisał się trzema rzutami zza łuku.
Show Amerykanina przerwał Scruggs, zmniejszając prowadzenie do dwóch (57-59) „oczek”. Nacisk na rywali przyniósł rezultaty, dzięki czemu ostatnią akcję zamienić na punkty mógł Start Lublin. Pomimo celnego kosza nie starczyło czasu ubiegłorocznym finalistom sezonu.
Nerwowe zakończenie meczu o Superpuchar
Po znakomitej kwarcie Startu mecz o Superpuchar nabrał zupełnie innego tempa. Trefl po trafieniach z dalekiego dystansu odzyskali prowadzenie. Jednakże intensywność spotkania ze względu na jego etap wzrosła. Po stronie Sopotu w pierwszych minutach Paul Scruggs dał bardzo duży wkład, kontrolując wynik. A w odpowiedzi rywale trafiali z dystansu. Przykładem było trafienie za trzy Forda. Blisko dwie minuty do końca Lublinianie wyszli na prowadzenie pięciu (73-68) punktów.
Pomimo szczelnego krycia Maca pod koszem, Amerykanin zdołał znaleźć przestrzeń na oddanie rzutu. Na tym ofensywa Startu nie poprzestała. Po niecelnej próbie Witlińskiego Bryan Griffin w ostatniej sekundzie akcji zdołał dobić zebraną piłkę, zdobywając punkty z faulem. Celny rzut osobisty wyprowadził ekipę z Lublina na prowadzenie 76-68.
Jednakże to nie było ostatnie słowo Trefla. Znakomite spotkanie rozgrywał Scruggs. Amerykanin zdołał przechwycić akcję, której udana kontra zmniejszyła straty do czterech (72-76) punktów. Zawodnik na 28 sekund przed końcem wykonał celny rzut, będąc faulowanym. Ogromna odpowiedzialność stała przed Fordem. Skrzydłowy rzutami osobistymi mógł oficjalnie potwierdzić zwycięstwo. Po jednym niecelnym rzucie Start prowadził 80-77, przez co pojawiła się szansa na dogrywkę. Sopot nie zdołał jej wykorzystać, gdyż dziewięć sekund przed końcem przestrzelił Cowels.
_____________________
Trefl Sopot 77:82 Start Lublin | 25:18; 21:14; 11:27; 20:23







