Taylor Townsend o swoim niepowodzeniu
Wczoraj kort Louisa Armstronga był świadkiem fantastycznego środowiska, które stworzyły Taylor Townsend i Barbora Krejcikova. Tenisistki spędziły na korcie ponad trzy godziny, rozgrywając emocjonujący bój o awans do najlepszej ósemki US Open. Pomimo ośmiu piłek meczowych Amerykanki górą ze starcia wyszła Czeszka, która po raz drugi zagra w ćwierćfinale nowojorskiego turnieju.
Amerykanka nie kryła rozczarowania osiągniętym rezultatem, lecz podczas konferencji prasowej najbardziej wybrzmiały słowa wartościujące jej grę. Townsend określiła siebie jako tenisistkę z aspiracjami na bycie co najmniej w TOP 20 światowego rankingu WTA.
„Jestem dokładnie tam, gdzie powinnam być. To wszystko. Gram tenisa, jakiego potrzebuję, żeby znaleźć się w pierwszej dwudziestce, pierwszej dziesiątce, żeby wygrać Wielkiego Szlema. Ona jest dwukrotną mistrzynią Wielkiego Szlema. Pokonałam mistrzynię Wielkiego Szlema w tym turnieju. Mam wszystko, czego potrzebuję”.
Obecnie reprezentantka Stanów Zjednoczonych zajmuje 139. lokatę w rankingu WTA. Jednak po US Open dzięki trzem zwycięstwom zanotuje awans. W najbliższym notowaniu do dorobku Taylor Townsend zostanie dodane 170 punktów, co oznaczać będzie awans o 28 pozycji.
Amerykanka może jeszcze wygrać US Open
Pomimo niepowodzenia reprezentantki Stanów Zjednoczonych tenisistce pozostała jeszcze jedna szans na to, aby zakończyć zmagania na Flushing Meadows z trofeum. Po porażce w czwartej rundzie w singlu Townsend gra również w grze podwójnej. W parze z Kateriną Siniakovą są najwyżej rozstawionym duetem i zdążyły już odnieść dwa zwycięstwa. Dziś zagrają o ćwierćfinał. Ich przeciwniczkami będą Camila Osorio i Yue Yuan, które w poprzedniej rundzie wyeliminowały Magdalenę Fręch. Polka występowała w parze z Anną Blinkovą.







