Świątek zagra w trzeciej rundzie
Przed wczorajszymi meczami w Montrealu, uwzględniając przewidywania chcielibyśmy powiedzieć, że każda z naszych reprezentantek awansowała do kolejnego etapu. Niestety jedynie Iga Świątek zagra w trzeciej rundzie w Montrealu. Polka po raz pierwszy w karierze zmierzyła się z Hanyu Gao. Mało kto spodziewał się meczu Chinki z trzecią rakietą świata, ale 27-latka zaskoczyła wielu i pokonała Putinsevą. W meczu z wyżej notowaną o 256 miejsc w rankingu Gao również była tą, której dawano mniejsze szansę na wygraną.
Pierwsza partia rozpoczęła się od prowadzenia Igi 4:0. Dorobek Gao zaczął się powiększać od piątego gema. Po przełamaniu powrotnym, prowadzenie Świątek zmniejszyło się do stanu 4:2. Do końca inauguracyjnej odsłony spotkania żadna z tenisistek nie zagroziła przy serwisie rywalki, co dało Polce zwycięstwo 6:3. Kolejne minuty spędzone na korcie zakończyły się serią przełamań naszej reprezentantki. Chinka odegrała się Świątek w drugim gemie, doprowadzając do remisu 1:1, ale w każdej kolejnej odsłonie odnosiła porażkę. Gao nie była w stanie nawiązać walki z Polką jak w pierwszym secie i zakończyła mecz od porażki 1:6.
Sytuacja Linette
Kort nr. 5 nie okazał się być szczęśliwym miejscem dla Magdy Linette. Wbrew wszelkim predykcjom Polka została pokonana przez Anastasije Sevastovą i odpadła w drugiej rundzie turnieju w Montrealu. Trzeci pojedynek zawodniczek zdecydowanie lepiej rozpoczęła Łotyszka. Przez pierwsze pięć gemów zawodniczka z Lipawy zdołała uciec na przewagę dwóch przełamań, prowadząc 4:1. Magda Linette, aby częściowo straty musiała się wzbić na wyższy poziom swojej gry. Polka wykorzystała szóstego break-pointa, a w następnym podaniu zniwelowała straty do różnicy jednego gema. Niestety Łotyszka ponownie przejęła inicjatywę i przełamaniem na 3:6 wygrała pierwszą część spotkania.
Na początku drugiej partiiPolka stała w bardzo dogodnej sytuacji, gdy miała trzy break-pointy, mogące dać inicjatywę podania. Łotyszka wytrzymała napór Linette i zapisała gem otwarcia na swoje konto. Polce ten wyczyn udał się przy następnej okazji, lecz Sevastova błyskawicznie wyrównała. Poznanianka potrafiła znaleźć swoją okazję, aby wyjść na prowadzenie w siódmym gemie. Łotyszka przy stanie 3:3 straciła serwis przez co nie była w stanie wygrać drugiej partii. Linette, nie dając się przełamać wygrała seta 6:4.
Kolejne minuty stały pod znakiem serwujących. Znając stawkę i położenie zawodniczek żadna z nich nie mogła sobie pozwolić sobie na błędy. O zwycięstwie zadecydowało jedyne przełamanie. Z korzyścią dla Łotyszki miało ono miejsce w ostatnim gemie spotkania. Sevastova przy prowadzeniu 5:4 przystępowała do returnu. Polka zakończyła spotkania w bardzo niefortunny sposób, bowiem piłkę meczową potwierdził podwójny błąd serwisowy.
Fręch zdeklasowana w rewanżu
Ostatnie dni pokazały drugiej najwyżej klasyfikowanej Polce w rankingu WTA, że tenis jest dyscypliną, w której w krótkim czasie może się sporo zmienić. Jeszcze w zeszłym tygodniu reprezentantka Polski w pojedynku przeciwko Yulii Starodubtsevej okazała się lepszą zawodniczką, wygrywając 6:2; 6:4. Ukrainka konfrontację z Waszyngtonu potrafiła szybko wyrzucić z głowy, wychodząc na pojedynek z zupełnie innym nastawieniem.
Napędzona chęcią zrewanżowania się Magdalenie Fręch za poprzednie spotkanie dopięła swego i pokonała reprezentantkę Polski bez większych kłopotów. Informacja o samym zwycięstwie nie będzie wystarczająca w kontekście tego co się wydarzyło na korcie w Montrealu. Ukrainka w lekko ponad godzinę całkowicie zdominowała naszą tenisistkę.
Starodubtseva pierwszą partię rozpoczęła od podania wygranego na sucho. Przez kolejne minuty Ukrainka pozostawała nie do ruszenia, czego skutkiem było prowadzenie 5:0. Fręch w szóstym fragmencie seta zapisała na swoje konto honorowego gema, lecz zaraz po nim rywalka domknęła partię.
Drugi set dla Magdaleny Fręch nie rozpoczął się lepiej. Polka została przełamana już na samym początku. Wprawdzie kolejne podanie zakończyła po swojej myśli, ale ponownie Starodubtseva zaliczyła serię wygranych gemów. Nasza reprezentantka nie była w stanie sprostać grze Ukrainki i podobnie jak pierwszą partię przegrała 1:6. W aspekcie Starodubtsevej warta podkreślenia jest gra przy własnym podaniu, ponieważ Ukrainka była bezbłędna. Każdą z dziesięciu piłek zamieniła na punkt.
__________________________________
Hanyu Guo 0:2 (2) Iga Świątek | 3:6; 1:6
(25) Magda Linette 1:2 Anastasija Sevastova | 3:6; 6:4; 4:6
Yuliia Starodubtseva 2:0 (21)Magdalena Fręch | 6:1; 6:1







