Była czwórka, została jedna
W turnieju głównym w Rzymie wzięło udział czterech reprezentantów Polski, a dwa dni od inauguracji pozostała już tylko jedna biało-czerwona rakieta. Iga Świątek pomściła losy Magdaleny Fręch, Huberta Hurkacza oraz Magdy Linette i awansowała do kolejnej rundy turnieju WTA 1000 w Rzymie. Raszynianka zagra w trzeciej rundzie zmagań, gdy pozostała część reprezentacji pożegnała się już na samym początku.
Najwyżej notowanej zawodniczce Polski pojedynek drugiej rundy sprawił nieoczekiwane kłopoty. Po drugiej stronie siatki stanęła Amerykanka Caty McNally, z którą osiem lat temu zdobywała trofeum Rolanda Garrosa w grze podwójnej juniorek. Przeciwko sobie stanęły po raz czwarty.
Dotychczas bilans klarował się z korzyścią dla Polki, a po pojedynku na kortach Foro Italico w bezpośredniej rywalizacji góruje 3-1. Reprezentantka Polski w kolejnej rundzie czeka już na lepszą z włosko-amerykańskiego starcia. Rywalką Polki o czwartą rundę będzie turniejowa 28 Emma Navarro lub Elisabetta Cocciaretto.
Iga Świątek z pierwszym zwycięstwem w Rzymie
Zwycięstwo w drugiej rundzie Polka może zawdzięczać z pewnością mocnemu otwarciu spotkania. Reprezentantce Polski przez niecałe pół godziny udało się stracić zaledwie gema. Amerykana miała kłopoty zwłaszcza przy drugich podaniach, co bezwzględnie wykorzystywała. Ze wszystkich gemów McNally trzykrotnie przegrywała podania, a co ciekawe jedyną zdobyczą było przełamanie otwierające spotkanie.
Amerykance w drugiej odsłonie udało się postawić trudniejsze warunki. Przełożyło się to nie tylko na czas, ale przede wszystkim na wynik. Polka szła po pewne zwycięstwo, lecz do głosu doszła McNally. Zawodniczka Stanów Zjednoczonych, wygrywając gema na 4:5 broniła się przed eliminacją. Potrzebowała jednej piłki, aby wyrównać i tak też stało. Dwa gemy później powtórzył się identyczny scenariusz, co poskutkowało tie-breakiem.
Na ostatniej prostej reprezentantka Polski poległa, aczkolwiek w trzeciej partii zdołała wrócić na lepsze tory. Przy pierwszym podejściu budowanie przewagi zakończyło się remisem. Przełamanie na 3:1 McNally momentalnie odłamała. Na drugi atak Polki rywalka nie znalazła odpowiedzi, dzięki czemu Świątek zwieńczyła triumf przy własnym podaniu na 6:3.
_______________________
Caty McNally 1:2 (4) Iga Świątek | 1:6; 7:6[5]; 3:6







