Faworyci rozpoczęli od prowadzenia
The Reds przed dzisiejszą konfrontacją mieli coś do udowodnienia, ponieważ będąc absolutnym faworytem z Crystal Palace, przegrali po karnych mecz o tarczę wspólnoty. Sezon Premier League rozpoczęli od starcia z Bournemouth, dla którego ten sezon może okazać się trudniejszy po przebudowie całej linii defensywnej.
Obie ekipy z wyraźnym wskazaniem na Bournemouth nie wyszły na mecz pierwszej kolejki najlepszym składem. Absencje nie przeszkodziły The Cherries, aby ruszyć do ofensywy. Jednak pierwszą groźniejszą okazję mieli The Reds. Mohamed Salah, stojąc poza polem karnym odważył się na strzał z dystansu. Gdyby interwencja Djordje Petrovicia piłka znalazłaby się w siatce. Przez kolejne minuty drużyny niezmiennie szukały szans na otwarcie wyniku, ale w kulminacyjnych momentach zawsze czegoś brakowało.
Wszystkie k0mponenty zagrały ze sobą w 37′ minucie, dzięki czemu The Reds objęli prowadzenie. Hugo Ekitike, który zaliczył swój debiut na murawie Premier League w starciu sam na sam z bramkarzem Bournemouth oddał celny strzał prawy dolny róg. Francuzowi nie udałoby się wypracować odpowiedniej pozycji gdyby nie Mac Allister. Argentyńczyk wykorzystał lukę, podając prostopadle do strzelca bramki.
Liverpool golami w końcówce wyszarpał trzy punkty
Nie długo trzeba było czekać, aby The Reda powiększyli przewagę do dwóch trafień. Akcja błyskawicznie przeniosła się do pola karnego gości. Na lewej flance roiło się od obrońców Bournemouth, więc Ekitike przeniósł piłkę do wbiegającego Cody’ego Gakpo. Holender mając świadomość wypełnionej przestrzeni przedryblował na środek. Gdy został odpuszczony, bez zawahania zdecydował się na strzał, który zamienił na drugiego gola dla Liverpoolu.
Kwadrans później z trafienia cieszyli się zawodnicy Bournemouth. Gospodarze, prowadząc dwoma bramkami poczuli rozluźnienie. Jednak niezależne od momentu spotkania każdy moment dekoncentracji może zostać wykorzystany. Próba Dominica Szoboszlaia urozmaicenia minięcia skończyła się stratą. Zainicjowało to kontrę, która przyniosła gola kontaktowego. W odpowiednim miejscu i czasu znalazł się Antoine Semenyo, odbierając podanie ze skrzydła od Davida Brooksa. W taki sposób bramkę próbowali również zdobyć The Reds. Allison po interwencji błyskawicznie wykopał piłkę na wysokość połowy boiska, gdzie stał Salah. Gwiazdor The Reds przebiegł kilka metrów z piłką niemalże do piątego metra. Zawodnik zdecydował się na trudny strzał w prawy dolny róg bramki, aczkolwiek został zablokowany.
Choć wynik dla graczy Bournemouth nie był satysfakcjonujący, po zatrzymaniu Egipcjanina zaczęli zdecydowanie bardziej forsować The Reds. Linia defensywna musiała sporo się napracować, aby utrzymać korzystny rezultat. Zespół Andoniego Iraoli przechwycił piłkę. Hamed Traore skierował piłkę do Semenyo, który przebiegł z piłką przez całe boisko. W kulminacyjnym momencie Ghańczyk wytrzymał presję obrońców i strzałem po ziemi wyrównał stan meczu.
Gra Bournemouth była godna uznania, aczkolwiek nie należy zapominać, że w pierwszej kolejce Premier League podjęli obrońców tytułu. Ekipa The Reds udowodniła, że w tym sezonie również będzie jednym z głównych faworytów do tytułu. Tuż przed doliczonym czasem Federico Chiesa dał gospodarzom trzecie trafienie po dobitce. Futbolówka trafiła w pole karne po zagraniu Salaha, ale bramkarz wybił ją w powietrze. Włoch był tam gdzie być powinien i wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Gwóźdź ostateczny podopiecznym Iraoli wbił Salah. W starciu jeden na jeden z obrońcą gości szachował go do samego końca. Gdy zbliżył się do centrum pola karnego strzelił po ziemi, pokonując Petrovicia.
__________________
Liverpool 4:2 Bournemouth | 37′ Hugo Ekitike; 49′ Cody Gakpo; 64′, 76′ Antoine Semenyo; 88′ Federico Chiesa; 90+2 Mohamed Salah







