Porażka Legii i 2 gole Pululu. Za nami pierwsze mecze w 1/8 LKE

Awatar Dawid Kwiatkowski

Polskie drużyny rozpoczęły walkę o najlepszą ósemkę Ligi Konferencji. Czwartkowy wieczór przyniósł mieszane uczucia dla polskich kibiców. Legia odniosła porażkę 3:2 z Molde. Później do gry wkroczyła Jagiellonia, która po dwóch bramkach Afmico Pululu i zwycięstwie 3:0 w znacznie lepszej sytuacji przed rewanżem.

Szczęście w nieszczęściu Legii

Sytuacja drużyny z Łazienkowskiej w nadchodzącym rewanżu nie należy do korzystnych. Aczkolwiek mogło to się zakończyć o wiele gorzej. Ekipa Molde zdominowała pierwszą połowę spotkania. Po pierwszych 45′ minutach Norwedzy prowadzili 3:0! Wynik otworzył Eirik Hestad. Skrzydłowy zdobył bramkę po zablokowanym strzale Kristiana Eriksena. Wcześniej próbę Norwega obronił Kovacević.

Przy kolejnej okazji, bramkarza Legii nawet nie było w bramce. Długi wykop Jacoba Karlstroma trafił do Jana Ziółkowskiego. Młody obrońca chciał wycofać do tyłu, ale niestarannie wykonanie przejął Eriksen. Bramkarz Legii wyszedł, by przeszkodzić piłkarzowi, ale zawodnik Molde był pierwszy przy piłce i zdobył drugą bramkę. W ostatnich minutach przerwy Fredrik Gulbrandsen dołożył trzecie trafienie dla norweskiej drużyny. Dwa długie podania po ziemi wystarczyły, by piłka z połowy boiska znalazła się w bramce Kovacevica. 

W drugiej połowie sytuacja Legii poprawiła się. Pięciu minut potrzebowała polska drużyna, aby zniwelować straty do jednej bramki. Akcja Claudego Goncalvesa zakończyła się golem Kacpra Chodyny. Portugalczyk (choć nie był daleki od spalonego) odważnie wyszedł do przodu do podania. Goncalves, mając mnóstwo przestrzeni, widząc wbiegającego Chodynę w okolice pola bramkowego dał wykończyć akcje koledze z drużyny.

Luquinhas w 67′ minucie dał nadzieję Legii na powrót do meczu. Wbrew niewielkiej przestrzeni Paweł Wszołek znalazł miejsce, by crossowym podaniem po ziemi wypatrzeć Luquinhasa. To wszystko na co było stać obie drużyny w tym spotkaniu, ponieważ wynik 3:2 pozostał niezmienny na do końca spotkania. 

 

Genialne zawody Afmico Pululu

Jagiellonia w pierwsze spotkanie 1/8 Ligi Konferencji mogła wejść z ogromnym przytupem. Bramkę na otwarcie mógł strzelić Jesus Imaz. Piłka poszła jak po sznurku. Od głowy Skrzypczaka piłka odbiła się w stronę Pululu. Najlepszy strzelec drużyny z Białegostoku również głową skierował piłkę w stronę Imaza. Hiszpan zmarnował niemalże stuprocentową sytuację, strzelając ponad poprzeczkę. 

Club z Brugii w pierwszej połowie również był aktywny w ofensywie. Goście o mały włos wykorzystali zamieszanie w polu karnym. Edgaras Utkus oddał strzał, który zakończyłby się bramką gdyby nie Abramowicz. Sytuacja „Jagi” w kontekście spotkania stała się bardziej sprzyjająca po drugiej żółtej kartce Abu Francisa. Od 59′ minuty Jagiellonia grała w przewadze. Od tego momentu polska drużyna przejęła inicjatywę i rozpoczęła strzelaninę. Po ręce Efekele sędzia przyznał rzut karny. Afmico Pululu bardzo pewnie wykończył jedenastkę.

Na początek ostatniego kwadransa swój wkład dołożył Taras Romanczuk. Za strzałem z dystansu poszło również szczęście, ponieważ futbolówka rykoszetem wpadła do bramki. Na tym Jaga nie poprzestała. Pululu popisał się kapitalną bramką zdobytą po uderzeniu przewrotką. Zawodnik gospodarzy zdobył ósme trafienie w dziewięciu dotychczas rozegranych spotkaniach, co czyni go królem strzelców Ligi Konferencji.

Cercele Brugge szukało okazji, aby zdobyć bramkę honorową. Jagiellonia dała belgijskiemu klubowi zbyt dużo swobody. Jednakże na szczęście dla polskich kibiców rywale nie byli w stanie pokonać Abramowicza.

___________________

Molde 3:2 Legia Warszawa | 11′ Eirik Hestad; 17′ Kristian Eriksen; 43′ Fredrik Gulbrandsen; 64′ Kacper Chodyna; 67′ Luquinhas
Jagiellonia Białystok 3:0 Cercele Brugge | 68′, 78′ Afmico Pululu; 75′ Taras Romanczuk 

Obserwuj portal w mediach społecznościowych