Remis na Old Trafford
Spotkanie niezwykle istotne dla ekip ze środka tabeli, a szczególnie dla drużyny „Wisienek”, które wygrywając miały szanse przeskoczyć Newcastle, Brighton oraz Fulham i ulokować się na 9 miejscu w tabeli. Dla gości była to zaś szansa na duży krok w stronę zagwarantowania sobie gry w Lidze Mistrzów. Żadna z ekip nie została jednak w pełni usatysfakcjonowana. Pierwsza połowa rozpoczęła się niemrawo i tak samo się zakończyła. Kilka uderzeń na bramkę obu ekip spuentowanych dobrymi występami goalkeeperów.
Gra nabrała tempa w drugiej połowie, kiedy to w 61 minucie na murawę w polu karnym padł Matheus Cunha. Jedenastkę pewnie wykorzystał Bruno Fernandes, dzięki czemu goście wyszli na prowadzenie. Na odpowiedź podopiecznych Andoniego Iraoli nie trzeba było długo czekać. Kilka minut później podanie Adriena Tufferta wykorzystał Ryan Christie, wyrównując wynik meczu. Radość gospodarzy była jednak krótkotrwała. W 71 minucie piłkę do własnej bramki wpakował James Hill. Największe kontrowersje nadeszły jednak kilka minut później. Czerwoną kartkę za faul w polu karnym otrzymał Harry Maguire. Stały fragment gry wykorzystał Eli Kroupi ustanawiając wynik spotkania.
Walka o utrzymanie w Premier League
Mecz Tottenhamu z Nottingham Fores bardzo liczył się w walce o utrzymanie w lidze. Przez większą część pierwszej połowy to gospodarze nadawali tempo. Sytuacja zmieniła się jednak w samej końcówce. Igor Thiago wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego, strzelając swoją dziewiętnastą bramkę w sezonie. Po przerwie Spurs kompletnie oddało inicjatywę przyjezdnym.
Kilkanaście minut po wznowieniu gry podanie w głąb szesnastki wykorzystał Morgan Gibbs-White. Gwoździem do trumny dla podopiecznych Igora Tudora okazał się być Taiwo Awoniyi. Nigeryjczyk w doliczonym czasie gry pokonał bramkarza Tottenhamu, pogrążając gospodarzy. To już trzynasty mecz ekipy z północnego Londynu bez zwycięstwa. Pozycja obecnego menadżera wydaje się być mocno zagrożona. „Koguty” po tej porażce utrzymują się jednym punktem nad strefą spadkową.
Liverpool z porażką
To spotkanie, patrząc przez pryzmat ostatnich lat powinienem prawdopodobnie przypisać do największych niespodzianek. Spoglądając jednak na dyspozycję graczy Liverpoolu w tym sezonie, porażka na wyjeździe z „Mewami” nie jest raczej niczym zaskakującym. W pierwszych dziesięciu minutach ogromnej straty doznali podopieczni Arne Slota. Nie była to jednak stracona bramka, a uraz snajpera „The Reds” – Hugo Ekitike. Francuza już w 8 minucie meczu musiał bowiem zmienić Curtis Jones.
6 minut po zgraniu głową przez Diego Gomeza wynik otworzył Danny Welbeck. Kwadrans później do sytuacji bramkowej doszedł Milos Kerkez. Lobując bramkarza wyrównał wynik spotkania. Po przerwie inicjatywę przejęli z powrotem gospodarze, co spuentowali kolejnym trafieniem. W 56 minucie z bliskiej odległości akcję wykończył ponownie Danny Welbeck. To dwunaste trafienie Anglika w tym sezonie. Tym sposobem Liverpool oddala się od gry w Lidze Mistrzów tracąc do 4 w tabeli Aston Villi już 5 oczek.
Największa niespodzianka 31 kolejki Premier League
Mało kto przed spotkaniem tych ekip przypuszczał, że to „The toffees” wyjdą z starcia z Chelsea zwycięsko. Nikt za to nie przypuszczał, że rozgromią podopiecznych Liama Roseniora aż 3:0. Bohaterem spotkania został napastnik ekipy gospodarzy – Beto. Portugalczyk pokonał Roberta Sancheza aż dwukrotnie, a do tego dołożył asystę przy bramce Ilimana Ndiaye.
Mimo braku pełnej kontroli nad meczem, podopieczni Davida Moyesa odnieśli zwycięstwo głównie dzięki fenomenalnej dyspozycji Jordana Pickforda. Jeśli chodzi o gości, ta porażka stawia pod ścianą „The Blues”, którzy po odpadnięciu z Champions League mieli skoncentrować się na ligowych rozgrywkach. Ponadto, blamaż z Evertonem jest ich trzecim z rzędu meczem bez strzelonej bramki.







