Przyszła pora na Madryt
Od najbliższego wtorku rozpocznie się pierwszy turniej WTA 1000 na nawierzchni ziemnej. Dotychczas kobiece odpowiedniki turniejów Masters były rozgrywane jedynie na kortach twardych. Po zakończonych turniejach w Stuttgarcie i Rouen zawodniczki rozpoczną rywalizację o wyższą stawkę.
W głównej drabince tysięcznika mają zaprezentować się trzy reprezentantki Polski. Dla Igi Świątek Madryt jest turniejem, gdzie stoczyła dwa niezwykle zażarte pojedynki z Aryną Sabalenką w finałach zmagań. W 2023 r. wychodziła zwycięsko, aby Białorusinka rok później zdobyła tytuł. Tę edycję Raszynianka rozpocznie od drugiej rundy. Pierwszą rywalką będzie Daria Kasatkina lub zawodniczka z kwalifikacji.
Istnieje procent szans na to, aby to była Katarzyna Kawa. 33-latka żeby awansować do turnieju głównego musi wygrać dwa spotkania. Pierwsze z nich stoczy z reprezentantką Czech Nikolą Bartunkovą. W kolejnej rundzie będzie czekać Aliaksandra Sasnowicz lub Alina Charaeva.
Pewny udział w Madrycie za to mają Magdalena Fręch i Magda Linette. Rywalką pierwszej z nich będzie jedna z najlepszych deblistek jakie widział tenis ziemny – Katerina Siniakova. Zwyciężczyni o trzecią rundę powalczy z Clarą Tauson. Poznaniankę zaś czeka konfrontacja z Robin Montgomery. To ta sama Amerykanka, która przegrała z Mają Chwalińską w ramach meczu półfinałowego w Oeiras. W przypadku Linette potencjalne zwycięstwo oznacza pojedyek z Ivą Jovic.







