Kanonierzy szybko wyszli na prowadzenie
Na otwarcie wyniku nie trzeba było długo czekać. Już w 2′ minucie Kanonierzy wyszli na prowadzenie po trafieniu, powracającego do gry Martina Odegaarda. Defensywa City weszła w spotkanie zupełnie nie skoncentrowana. Przy polu karnym zawodnicy The Citizens wymieniali podania. Stones skierował piłkę do Akanji’ego, a tym ją stracił. Kai Havertz niezwłocznie skierował piłkę do Norwega, który próbę zamienił na bramkę.
Niewiele brakowało, by niecałe 5 minut później Kanonierzy prowadzili 2:0. Wprawdzie Gabriel Martinelli pokonał Ortege, ale chwilę później sędzia liniowy uniósł chorągiewkę, sygnalizując spalonego. Piłkarze City po raz kolejny wykazali się nonszalancją.
Havertz nie wykorzystał świetnej okazji, którą zapoczątkowało złe podanie goalkippera Manchesteru. Niemiec przejął piłkę na wysokości krawędzi 11. metra, oddając strzał koło lewego słupka. Savinho w ostatnich minutach pierwszej połowy otrzymał obiecujące dośrodkowanie w pole karne. Brazylijczyk oddał strzał w światło bramki, ale na posterunku stał David Raya.
Linia defensywna City została rozbita
Początek drugiej połowy zwiastował bardziej wyrównane spotkanie. Po raz kolejny w tym sezonie współpraca Haaland-Savinho została zwieńczona golem. Norweg celną główką doprowadził do wyrównania. Radość z remisu nie trwała długo. Kanonierzy wprawdzie przez niefortunne okoliczności, ale znów objęli prowadzenie. Identycznie jak w przypadku pierwszego gola nie przyjemny ciąg przyczynowo-skutkowy rozpoczęła strata. Podanie Fodena przeciął Thomas Partey. Ghańczyk oddał pewny strzał z dystansu, który zakończył się golem. Z pomocą przyszedł John Stones, a właściwie jego plecy. Rykoszet zmienił kierunek strzału przez co bramkarz nawet nie ruszył w kierunku piłki.
Arsenal po raz kolejny wykorzystał niedoskonałości City w obronie. Akcja Declana Rice’a z Mylesem Lewisem-Skelly przyniosła gospodarzom trzecie trafienie. Osiemnastolatek po raz pierwszy w karierze wpisał się na listę strzelców. Rice znalazł lukę w linii defensywnej gości, podając do młodego Anglika po ziemi. Lewis-Skelly przełożył piłkę na prawą nogę i bez większego zawahania skierował piłkę do siatki.
Po wypracowanie bezpiecznej przewagi parcie Aresnalu, wręcz przeciwnie – gospodarze podkręcili tempo. Martinelli, będąc na skrzydle miał bardzo dobrą okazję, by wpisać się na listę strzelców, lecz tym razem Ortega domknął kierunek strzału. Niemcowi już nie udało się tego zrobić po strzale Kaia Havertza. W 75′ minucie napastnik strzelił czwartą bramkę dla klubu, kończąc akcję z kontry. Na sam koniec Nwaneri oddał ostateczny cios, potwierdzając dominację Kanonierów. Zmiennik Arsenalu popisał się świetną próbą zza pola karnego, podwyższając wynik na 5:1.
____________________
Arsenal 5:1 Manchester City | 2′ Martin Odegaard; 55′ Erling Haaland; 57′ Partey; 62′ Lewis-Skelly; 75′ Havertz; 90+3 Nwaneri







