Manchester City wskakuje na pozycję wicelidera
Wygrane z Aston Villą oraz Realem Madryt w Lidze Mistrzów mogły sygnalizować koniec regresu drużyny The Reds. Nic bardziej mylnego. Podopieczni Arne Slota ponieśli piątką porażkę w sześciu meczach. Choć w dzisiejszej konfrontacji można by było szukać usprawiedliwienia w skali trudności rywala, aczkolwiek styl w jakim The Reds przegrali całkowicie niweczy ten argument.
Mistrzowie Anglii przeciwko Manchesterowi City nie zdołali zdziałać zbyt wiele. Przez cały mecz pomimo dłuższego czasu przy piłce, zdołali oddać tylko jeden strzał w światło bramki. O większej aktywności ofensywnej mogą mówić The Citizens, którzy już w pierwszych minutach przystąpili do ataku.
W pierwszym kwadransie goalkipper The Reds, mówiąc kolokwialnie wsunął nogi tam gdzie nie trzeba. Sędzia nie miał najmniejszych wątpliwości i przyznał rzut karny. Na jedenastym metrze stanął nikt inny jak Erling Haaland. Giorgi Mamardashvili zdołał się zrekompensować i obronił strzał wycelowany w prawy dolny róg.
Podobnie jak Gruzin przy rzucie karnym moment rehabilitacji znalazł również Haaland. Norweg zwieńczył dośrodkowanie Matheusa Nunesa zagraniem głową, otwierając zdobycz Manchesteru City. W doliczonym czasie pierwszej odsłony wynik zdołał podwyższyć Nico strzałem z dystansu. Przed wykończeniem Hiszpana bramką popisał się również Liverpool, aczkolwiek bramka strzelona przez Virgila van Dijka została anulowana po analizie VAR.
Po powrocie na murawę futbolówka linię bramkową przekroczyła tylko raz za sprawą Jeremiego Doku. Dziś Belg pokazał się na boisku z bardzo dobrej strony. Swój solidny występ przypieczętował golem strzelonym z dystansu. Zawodnik Manchesteru City po pojedynku z obrońca oddał próbę prosto w okienko.
_____________________
Manchester City 3:0 Liverpool | 29′ Erling Haaland; 45+2′ Nico; 63′ Jeremy Doku







