Europejskie puchary. Cztery polskie kluby zagrają w LKE na jesień

Awatar Dawid Kwiatkowski

Choć pewien niedosyt po Lechu wciąż pozostaje, polskie drużyny wykonały założony plan w 100%. Wyniki spotkań rewanżowych umożliwiły udział wszystkim naszym zespołom w europejskich pucharach na jesień. Wszystkie cztery drużyny zagrają w rozgrywkach LKE.

Lech pokazał charakter

Zaczynali od eliminacji do Ligi Mistrzów, a europejskie zmagania zakończą się na Lidze Konferencji. Kolejorz po przegranych z Crveną Zvezdą przystąpił do rywalizacji przeciwko belgijskiemu Genk. Bardzo nieudany występ na ul. bułgarskiej niemalże pozbawił jakichkolwiek szans, aby próbować swoich sił w Lidze Europy. Po porażce u siebie 1:5, poznaniacy nie mieli już nic do stracenia. Jednakże wbrew wydarzeniom z zeszłego tygodnia Lech odniósł zwycięstwo. Genk rozpoczęło do gola Junyi Ito. Ale pogoń polskiej drużyny rozpoczęła się jeszcze przed przerwą.

Autorem pierwszej z nich został Kornel Lisman, który z bardzo niewygodnej pozycji w polu karnym zdołał pokonać bramkarza gospodarzy. Po powrocie na boisko drugim trafieniem popisał się Leo Bengtsson, zdobywając bramkę z rzutu wolnego. Choć było już wiadome, że Lecha czekają zmagania w LKE, mistrz Polski zdobył cenne punkty do rankingu UEFA.

 

Dogrywka dała Legii LKE

Zdobywcy Pucharu Polski podobnie jak Kolejorz zaczynał swoją przygodę od rozgrywek wyższego rzędu. Niestety po porażce z drużyną AEK Larnaka, Wojskowym pozostała walka o Ligę Konferencji. Choć Legioniści ze Szkocji wrócili z dobrym wynikiem, końcówka spotkania pokazała, że zespół Hibernian potrafi nam zagrozić. Spotkanie na ul. łazienkowskiej rozpoczęło się bardzo dobrze od trafienia Vahana Bichakhchyana po asyście Kapustki. Jednakże przez większość drugiej połowy prym wiedli goście.

Legioniści przez następne 20 minut stali się kompletnie bezradni. Ziarno zasiane w końcówce pierwszego spotkania przyniosło owoce w rewanżu. Bramki dla Szkotów zaczęły padać seriami. Bramkę na remis w spotkaniu strzelił Rocky Bushiri. Następnie w 59′ minucie Martin Boyle wyrównał stan dwumeczu. Dwie minuty później Miguel Chaiwa nie tylko powiększył przewagę na łazienkowskiej, a jednocześnie dał drużynie Hibernian prowadzenie w dwumeczu. Do końca regulaminowego czasu awansu do LKE pewni byli goście. Jednakże w jednej z ostatniej akcji meczu bramkę na dogrywkę zdobył Jurgen Elitim. Stadion na łazienkowskiej oszalał, kiedy Mileta Rajović w 98′ zdobył trzeciego gola dla Legii, dającego awans do LKE. Ostatnie minuty były bardzo ciężkie dla Legionistów, ponieważ po drugiej żółtej kartce Jana Ziółkowskiego musieli grać w dziesiątkę. Jednak napór Szkotów gospodarze wytrzymali, dzięki czemu na jesień Legia powalczy w pucharach

 

Dwa wygrane mecze Rakowa dają grę w LKE

Jednobramkowa zaliczka Rakowa po pierwszej konfrontacji z Ardą wystarczyłaby na awans do rozgrywek Ligi Konferencji. Ale piłkarze Marka Papszuna chcieli więcej. Niemalże na początku rewanżowego spotkania Peter Barath otworzył wynik. Przez kolejne minuty żadna z ekip nie potrafiła powiększyć swojego dorobku bramkowego. Arda, chcąc odrobić straty musiała odznaczyć się większą aktywnością ofensywną niż dotychczas. Z pomocą Zorana Arsenicia, Bułgarzy dostali to czego chcieli.

Obrońca Rakowa nie przepisowo zahaczył zawodnika Ardy w polu karnym, co później wykorzystał Antonio Vutov. Na tym rzuty karny nie poprzestały. Obrońca gospodarzy otrzymał czerwoną kartkę za makabryczne wejście w doliczonym czasie gry. Pomimo, iż awans do Ligi Konferencji został przesądzony, gra toczyła się o punkty do rankingu. Ku ucieszy polskich kibiców Ivan Lopez dał upragnioną bramkę dla Rakowa. I choć Hiszpan nie wykorzystał jedenastki, dobitkę zdołał zamienić na drugą bramke.

 

Jagiellonia na remis

Do zadań białostoczan należało co najmniej utrzymanie wyniku. Sytuacja Jagielloni względem Ligi Konferencji była bardzo korzystna po pierwszym spotkaniu. Jaga na swoim terenie pokonała rywali z Albanii 3:0. Jednakże futbol pisał o wiele bardziej zaskakujące historie, zatem utrzymanie koncentracji do samego końca stanowiło priorytet.

Pierwsze światełko ostrzegawcze dał napastnik Dinama Tirany Dejvi Bregu. Bramka strzelona w 68′ minucie dała promyk nadziei, aby spróbować nawiązać kontakt z polskim zespołem. Jednakże czas działał na niekorzyść Albańczyków. Szanse na załapanie się do Ligi Konferencji pozbawił Dimitris Rallis. 20-letni napastnik niecały kwadrans przed końcem doprowadził do wyrównania.

 

 

Obserwuj portal w mediach społecznościowych