Wyraźna przewaga Grecji
Pierwszą połowie wyraźnie wygrali Grecy, rzucając w każdej z kwart po 24 „oczka”. O Giannisie Antetokounmpo śmiało można było powiedzieć, iż Eurobasket może zaliczyć do udanych turniejów. Lider drużyny niemalże już po pierwszej połowie mógł mówić o podwójnej zdobyczy. Po pierwszych dwudziestu minutach zawodnik reprezentujący barwy Milwaukee Bucks miał na koncie 16 punktów i dziewięć zbiórek. Ponadto bardzo dużą różnicę robiła celność koszykarzy zza łuku. Finowie niestety nie mogli mówić o dobrym fragmencie gry, ponieważ zakończyli pierwszą połowę z czteroma trafieniami na 17 prób.
Otwarcie drugiej połowy stanowiło całkowite zaprzeczenie. Celnym rzutem zza łuku zmagania rozpoczął Mikael Jantunen, niwelując straty od jedenastu (48-37) punktów. Finowie stojąc przed życiową szansą na medal nie poddali się bez walki. Ich próby coraz częściej zamieniane były na punkty. Poważniejszy impuls, dający nadzieje na powrót dał Jacob Grandison. Rozgrywający dobrze prezentował się dystansie. Fin zdobywając pięć punktów z rzędu, zniwelował straty do siedmiu (53:46) oczek. Na każdy zryw Skandynawów Grecy potrafili znaleźć odpowiedź. Konstantinos Mitoglou na 30 sekund przed końcem trzeciej tercji, będąc w narożniku ponownie dał swojej drużynie 13-punktową (69-56) przewagę.
Choć Elias Valtonen ponownie zdołał wzbudzić wiarę w zwycięstwo, Grecja błyskawicznie rywali chciała jej pozbawić. Dyspozycja rzutowa zza łuku brązowych medalistów z 2009 roku w bardzo dużym stopniu pomogła Grekom. Po rzutach Vasileios Tolipoulosa i Tylera Dorseya udało się wyjść ekipie Spanoulisa na najwyższe prowadzenie w meczu. Po trafieniu rozgrywającego na tablicy wyników widniał wynik 81:64.
Niezwykła walka zakończona na korzyść Greków
Przez ostatnie trzy minuty reprezentanci Finlandii wyszli bardzo wysoko w obronie, szukając szans na przejęcie piłki. Pressing Skandynawów z akcji na akcję przynosił rezultaty. Lider Finów Lauri Markkanen dzięki kolejnemu trafieniu zza linii 6,75 zmusił trenera Grecji do wzięcia przerwy na żądanie. Trener Spanoulis, widząc wynik 85:74 chciał powstrzymać rozpędzonych rywali.
Timeout na nic się nie zdał. Finom w odrobieni strat pomógł niesportowy faul. Bardzo ważny rzut oddał Olivier Nkamhoua, niwelując straty do czterech (86-82) punktów. Fin chwilę później po rzucie za trzy sfaulował Antetokounmpo, który wjazd zakończył zagraniem 2+1. Emocje w Rydze sięgały zenitu, a na twarzy zawodników Finlandii zaczęły pojawiać się łzy.
Markkanen do kolejnej trójce zdołał podtrzymać ekipę ze Skandynawii, ale na tym presja zawodników nie ustała. W szeregi Greków wkradła się sporo dekoncentracji, dając rywalom pięć osobistych w ostatnich sekundach meczu. Pierwsze dwa spowodowane klasycznym zatrzymaniem zostały zamienione na punkty.
Przy kolejnych trzech Elias Valtonen zdołał oddać celne dwie próby. Trzecia z nich trafiła w pierwszą obręcz, a przy stanie 90:89 piłkę zebrał Jantunen. Fin jednak oddał niecelny rzut spod kosza. Zbiórka w obronie Antetokounmpo była jak płachta na byka w tak kluczowym momencie. Lider reprezentacji Grecji poradził sobie z presję i ostatnimi dwoma osobistymi powiększył przewagę do trzech (92:89) punktów.
Eurobasket dopełni mecz o złoto
W niedziele wieczorem odbędzie się ostatnie spotkanie tegorocznych mistrzostw Europy. O złoty medal zagrają dwie niepokonane drużyny. Turcja, która zdominowała w półfinale Grecję zmierzy się z Niemcami. Nasi zachodni sąsiedzi znają smak medalu na Eurobaskecie. Trzy lata temu, pokonując reprezentację Polski zdobyli brązowy medal. Po zwycięstwie nad Finlandią staną przed szansą, aby powalczyć o największą stawkę. Ostatni mecz turnieju rozpocznie się o godzinie 20:00.
_________________
Grecja 92:89 Finlandia | 24:15; 24:19; 21:22; 23:33







