Superpuchar Polski z wyłonionymi finalistami
Do rozpoczęcia tegorocznego sezonu PGE Basket Ligi pozostało sześć dni. Najlepsze ekipy poprzedniej kampanii stanęły do rywalizacji w Sosnowcu. Tam przez dwa najbliższe dni odbywać się będzie turniej o Superpuchar Polski. Dwa spotkania wyłoniły finalistów zmagań, którzy jutro powalczą o trofeum. Jutrzejszy finał rozpocznie się o godzinie 17:30.
Mistrz Polski pierwszym finalistą
Pierwszym finalistą zostali mistrzowie Polski. Legia Warszawa pokonała Trefl Sopot 93:89. Gra koszykarzy z Trójmiasta na przestrzeni całego spotkania była bardzo chwiejna. Po słabszym początku i seryjnej utracie punktów w ostatnich minutach otwierającej kwarty Sopocianie zniwelowali przewagę do siedmiu punktów (23-16). Punkt szczytowy Legioniści sięgnęli po rzucie Kuby Piśli. Osobisty 22-latka podwyższył wynik do stanu 41:28.
Wraz z wykończeniami Jakuba Schenka i Michała Michalaka Sopocianie zyskali nowe życie. Pomimo, iż serię przerwała przerwa, po wznowieniu gry zdołali doprowadzić do remisu (46:46). Zwieńczeniem pogoni było objęcie prowadzenia za sprawą Tobiasa Rotegårda (49-51). Jednakże po skończonym alley-oopie znów Legioniści znów odskoczyli. Dwunastopunktowa przewaga w ostatniej kwarcie została zniwelowana do czterech punktów. I choć „Wojskowi” po raz kolejny umocnili się na prowadzeniu, celny rzut zza łuku Jakuba Schenka zakończył spotkanie.
Najlepszym zawodnikiem Legii był Gyorgy Goloman. Zawodnika było stać dziś na 22 punkt i 6 zbiórek. Po stronie Trefla Jakub Schenk zdobył dla zespołu 16 punktów i 8 asyst.
O Superpuchar Polski zagra Zastal
Drugi półfinał w Sosnowcu również zakończył się przewagą czterech punktów. Zastal Zielona Góra pokonał Dziki Warszawa 81:77 w półfinale i to oni zagrają o Superpuchar Polski. O losach spotkania zdecydowała niezwykle nerwowa końcówka, w której więcej zimnej krwi zachowali Zielonogórzanie.
Od pierwszych minut oba zespoły stworzyły bardzo wyrównane widowisko. Dziki nie zamierzały łatwo oddać miejsca w finale i długo skutecznie odpowiadały na ataki Zastalu. Wicemistrzowie Polski po grze Veljko Brkicia powiększyły przewagę do pięciu „oczek” (23-18). Później Zastal podwyższył wynik do różnicy dziewięciu punktów. Jednakże Warszawianie Warszawianie grali agresywnie, walczyli o każdą piłkę, nie dając uciec zbyt daleko.
Prowadzenie w trzeciej odsłonie zmieniało się wielokrotnie. Jednakże to był moment, w którym Dziki zyskały więcej przestrzeni do wykazania się. Na dwie minuty przed końcem Michał Krasuski dał drużynie 55. punkt, gdy rywale mieli o jeden mniej. Ostatnie słowo należało do Zielonogórzan, którzy za sprawą Filipa Matczaka po raz kolejny grali z korzystnym wynikiem (59-58).
Najważniejsze momenty miał miejsce w ostatnich minutach. Półtorej minuty do końca. Na tablicy wyników 74:74. Legia mogła liczyć na Grzegorza Kamińskiego. Zastal wyciągnął swojego asa z rękawa w postaci Conley Garrison. Po rzucie Amerykanin zza łuku, Zielonogórzanie odskoczyli na pięć punktów (74-79). Koszykarz dołożył do tego dwa celne osobiste. Wówczas celna trójka Josepha Girarda nie zmieniła oblicza spotkania ze względu na znikomy czas pozostały do jego zakończenia. Zastal Zielona Góra mógł dzisiaj liczyć na Veljko Brkicia z 16 punktami i 4 zbiórkami. Największą zdobycz dla Dzików zdobył Joseph Girard (13 punktów i 4 asysty).
_____________________________
Legia Warszawa 93:89 Trefl Sopot | 23:16; 23:22; 24:20; 23:31
Dziki Warszawa 77:81 Zastal Zielona Góra | 14:14; 21:25; 23:20; 19:22

