Bruno Fernandes show przeciwko ostatniej ekipie Premier League

Awatar Dawid Kwiatkowski

Manchester United pokonuje ostatnią ekipę Premier League 4:1. Udział w trzech bramkach zaliczył Bruno Fernandes, pod którego przewodnictwem na boisku zdominowali spotkanie przeciwko Wolves.

Wolves niezmiennie na dnie tabeli

Sytuacja ekipy Wolves w tegorocznych rozgrywkach Premier League jest bardzo problematyczna. Podopieczni Ronniego Edwardsa po czternastu kolejkach zajmowali ostatnie miejsce w tabeli z dwoma punktami na koncie. Dzisiejszy pojedynek wcale tej sytuacji nie poprawił, gdyż Wilki przegrały z Czerwonymi Diabłami 1:4. Kryzys drużyny trwa, bowiem przez blisko połowę sezonu Wolves nie wygrali nawet meczu. Dwa punkty zawdzięczają remisom z Tottenhamem i Brighton.

Punktów za styl Bruno Fernandes za pierwszą bramkę by nie dostał, ale wpakowanie wślizgiem futbolówki do siatki otworzyło drogę po kolejne trzy punkty. Przez kilka godzin przed spotkaniem w Wolverhampton padało. Choć podczas samego spotkania było się bez deszczu, efekty warunków osobiście odczuł kapitan United. Będąc bez towarzystwa obrońców po przyjęciu piłki poślizgnął się, spadając na murawę. Fernandes chwilę później padł po raz drugi, ale wślizg piłkarza zarazem otworzył spotkanie.

Kibice na Molineux Stadium mieli swój moment radości, bowiem Jean-Rincher Bellegarde zdobył pierwszą bramkę dla Wilków od ponad miesiąca. Przy pierwszym dośrodkowaniu żaden zawodnik Wolves nie zdołał sfinalizować akcji. Piłka przeszła na lewą stronę. David Wolfe wypatrzył niepilnowanego piłkarza z Haiti, który z wysokości dziesiątego metra doprowadził do wyrównania.

 

Bruno Fernandes odebrał nadzieję gospodarzy

Gospodarze schodzili do szatni w bardzo dobrych nastrojach, wydzierając szansę na potencjalne punkty w Premier League. United szybko pozbawiło marzeń rywali. Pięć minut po przerwie wynik podwyższył Bryan Mbuemo.Przy drugiej bramce Manchesteru United ogromne ryzyko głębokim wyjściem z bramki podjął bramkarz. Kontrę  Czerwonych Diabłów napędziło prostopadłe podanie do Bruno Fernandesa.

Kapitan odebrał piłkę na wysokości linii pola karnego. Sam Johnstone wychodzi. Robi wypad. Jednakże Portugalczyk w porę zagrał do wybiegającego Kameruńczyka, który bez obecności goalkippera w bramce odzyskał prowadzenie dla gości. Na tym wkład piłkarza z Portugalii nie dobiegł końca. 31-latek ponownie wcielił się w rolę asystyującego, zagrywając piłkę w stronę Masona Mounta. Anglik idealnie zgrał się z kolegą i głową podwyższył wynik na 3:1. Jako ostatni akt spektaklu na stadionie Wilków Bruno Fernandes w 82′ zamienił rzut karny na czwartego gola.

______________________
Wolves 1:4 Manchester United | 25′, 82′ Bruno Fernandes; 45+2′ Jean-Rincher Bellegarde; 51′ Bryan Mbuemo; 63′ Mason Mount

Obserwuj portal w mediach społecznościowych