Spurs jako pierwsi z sześcioma oczkami. City pokonane

Awatar Dawid Kwiatkowski

Druga sobota Premier League wystartowała od bardzo interesującego zestawienia. Zwycięzca Ligi Europy Tottenham podjął na Etihad Stadium miejscowy Manchester City. Piłkarze Spurs sprawili niespodziankę, pokonując faworyzowanych gospodarzy 2:0.

W meczach City-Spurs podało dużo bramek

Przez ostatnie pojedynki obu drużyn na Etihad Stadium gole potrafiły padać wielokrotnie. W 2022 rywalizacja City i Spurs zakończyła się zwycięstwem gości 3:2. Na początek sezonu 2023 The Citizens pokonali Tottenham 4:2, a tygodnie później mecz zakończył się remisem 3:3. Manchester City po zostaniu zdeklasowanym (0:4) przez Spurs przed tym spotkaniem mieli dodatkową motywację, aby powalczyć o drugie trzy punkty.

 

Pomocnicy dają prowadzenie

Gra po obu stronach była dosyć stonowana. Ale gdy pojawiała się okazja na wypracowanie dogodnej sytuacji, żadna drużyna nie lękała się przed ryzykiem. Przy stałym fragmencie podjął je Pedro Porro. Hiszpan choć najpierw rzut wolny strzelił prosto w mur, to jego dobitka wpędziła w zakłopotanie, debiutującego Jamesa Trafforda. Po wznowieniu to właśnie bramkarz rozpoczął szybką akcję, w której Omar Marmoush był centymetry od bramki. Napastnik gdyby zbyt ostry kąt, strzał z lewego skrzydła zamieniłby na prowadzenie.

Egipcjanin nie wykorzystał okazji, ale zrobił to Brennan Johnson. Piłkarze Spurs długim podaniem do przodu rozpędzili akcję, która przyniosła im pierwszą bramkę. Do końca nie było wiadome czy gol Walijczyka zostanie uznany. Jednakże analiza VAR wykazała przepisową pozycję strzelca zanim dotarło do niego podanie Richarlisona.

Na początku doliczonego czasu pierwszej połowy w obronie City zakradło się ogromne nieporozumienie. Pressing Tottenhamu przyniósł rezultaty, wpływając na tragiczne podanie Jamesa Trafforda. Piłkę przejął Kudus. Nieporozumienie w polu karnym wykorzystał Joao Palhinha, który wystawioną piłkę przez Richarlisona zamienił na bramkę.

 

Powrót Rodriego nie zdał się na zbyt wiele

Podopieczni Guardioli od powrotu po przerwie, będąc większość czasu w posiadaniu piłki nie byli w stanie skonstruować akcję, która dałaby gola kontaktowego. Zawodnicy Citizens czy środkiem czy bocznymi sektorami boiska nie przebili się przez mur postawiony przez Tottehnam.

Spurs pomimo prowadzenia nie zwalniali tempa, czego przykładem jest akcja, w którą włączony został Pape Sarr. Senegalczyk był celem bardzo dobrze zapowiadającego się dośrodkowania ze skrzydła. Piłka posłana prosto od niego odbiła wysokim kozłem, do którego pomocnik nie doskoczył.

Po miesiącach przerwy na Eithad powrócił Rodri. Kwadrans przed końcem zwycięzca złotej piłki zmienił Nico. Po wejściu na boisko Hiszpan już przy jednym z pierwszych kontaktów z piłką oddał celny strzał w kierunku bramki Vicario. Jednakże główka po dośrodkowaniu miała zbyt małą moc, aby pokonać Włocha. Gra City zyskała większego tempa. Jeremy Doku po raz kolejny zdołał udowodnić, iż drybling jest jego mocną stroną. Belg w indywidualnej akcji zdołał wymanewrować obrońców Citizens, ale kiedy wystawił piłkę Fodenowi, w odpowiednim miejscu znalazła się obrona Spurs. Okazję na bramkę kontaktową miał również Bernardo Silva, ale lego zagranie głową zahaczyło boczną siatkę.

W doliczonym czasie Tottenham miał świetną doskonałą okazję, aby powiększyć zdobycz na Etihad. Dominic Solanke nie był pilnowany przez linię obrony i zdecydował się na strzał. Dobrym refleksem wykazał się James Trafford, który nie tylko wybronił próbę napastnika, ale również dobitkę. Żadna z prób nie zakończyła się trafieniem, dzięki czemu Tottenham odniósł drugie zwycięstwo w tym sezonie.

______________________

Manchester City 0:2 Tottenham | 35′ Brennan Johnson; 45+2′ Joao Palhinha

Obserwuj portal w mediach społecznościowych