Problemy w ataku zakończone dwoma trójkami
Ostatnie spotkanie na polskim terenie przed Eurobasketem nadały ton przez nie ofensywne, a defensywne poczynania obu drużyn. Przez pierwsze akcje zarówno Finowie jak i Polacy mieli problem, aby zakończyć akcje celnymi koszami. Nasi zawodnicy mocno skoncentrowali się na obronie, uniemożliwiając Markkanenowi wykończenie trzech akcji, lecz brakowało ataku. Wynik spotkania otworzył Edon Maxhuni od celnego trafienia zza łuku. Na odpowiedź biało-czerwonych trzeba było czekać kilka akcji aż do rzutu spod kosza Aleksandra Balcerowskiego.
Skuteczność Finlandii nie była imponująca, ale z czasem potrafili zamieniać próby na kolejne trzy oczka. Po próbach Sasu Salina i Oliviera Nkamhouy goście objęli prowadzenie 9:4. Przewaga urosła do dziewięciu punktów (4:13) po wykończonej kontrze Alexandra Matsena. Serię gości przerwał celnym lay upem Andrzej Pluta. Pozytywne akcenty Polacy dorzucili na sam koniec kwarty. Tymoteusz Sternicki i Andrzej Pluta rzutami zza łuku zmniejszyli straty do pięciu oczek.
A był już punkt straty
Na początku drugich dziesięciu minut odblokował się Lauri Markkanen. Środkowy po 0/5 z pierwszej kwarty, po przerwie zwieńczył pick and popa trafieniem za trzy, będąc na wprost kosza. Gracz Utah Jaz chwilę później po rzucie z spod kosza po zbiórce w ataku wyprowadził drużynę na prowadzenie 15:25. W kolejnych akcjach goście zaczęli popełniać błędy co było wodą na młyn dla podopiecznym Igora Milicica. Straty do sześciu oczek zniwelowali Balcerowski i Dziewa, na co błyskawicznie zareagował trener Finów, biorąc czas.
Liderowi Finów nie przeszkadzała obecność obrońców. Markkanen ponownie celnie przymierzył zza łuku, lecz błyskawicznie odpowiedział Aleksander Dziewa. Po stracie gości Michał Sokołowski ruszył z piłką do kontry. Choć bezpośrednio nie zamienił jej na punkty, zrobił to po dwóch celnych osobistych. Skrzydłowy zniwelował straty do czterech (26:30) punktów. Kolejny timeout był konieczny dla trenera gości po przejęciu Kamila Łączyńskiego. Weteran mądrze przeszkodził rywalom w zdobyciu punktów, dzięki czemu Polaków od remisu dzielił tylko punkt. W ostatnich minutach Finowie po rzutach wolnych Markkanena i Madsena zwiększyli swój dorobek do 45 punktów. W ostatniej akcji drugiej części Michał Sokołowski po podaniu Pluty trafił rzut za trzy punkty, kończąc połowę wynikiem 41:45.
Zamieszanie na boisku narzuciło ton meczu
Biało-czerwoni po nieudanej akcji Ekuasa Valtonena rozpoczęła odrabiać straty. Pierwsze punkty dla Polski rzucił Jordan Loyd. Nowy nabytek reprezentacji po dwóch udanych rzutach osobistych dopisał celną trójkę. Po rzucie zza łuku Polacy ponownie objęli prowadzenie (46:45) od początku pierwszej kwarty. Finowie nie dali go sobie wydrzeć na długo. Lider gości został sfaulowany przy rzucie zza łuku, co później przełożyło się trzy celne rzuty wolne. Markkanen chwilę później dał popis, kończąc kontrę alley-oopem.
Na boisko wkradła olbrzymia nerwowość po odgwizdanym faulu. Kamil Łączyński ustawił się przed rywalem, chcąc wymusić przewinienie ofensywne, lecz arbitrzy odgwizdali blokowanie. Niesprawiedliwa decyzja wywołała oburzenie samego rozgrywającego jak i trenera Igora Milicica. Sędziowie nie pozostali pobłażliwi, odgwizdując przewinienie techniczne Łączyńskiemu oraz Balcerowskiemu. Ukarany faulem został również szkoleniowiec Polski, po którym musiał opuścić arenę.
Kumulacja zamieszania przełożyła się na cztery celne osobiste Markkanena i piłkę z boku dla Finów. Prowadzenie gości po serii rzutów wolnych powiększyło się do 46:58. Inicjatywę w trzeciej części meczu całkowicie przejęli rywale. Dogodną okazję na kolejne zmniejszenie przewagi miał Dziewa. Jednak, będąc sam na sam nie oddał niecelnego alley-oopa. Błąd bezlitośnie wykorzystali Finowie, rzucając kolejną trójkę. Salin dał 16-punktowe (50:66) prowadzenie swojej drużynie. Przez kolejne minuty prowadzenie reprezentacji Finlandii utrzymywało się w granicach dwunastu punktów. Kwartę zakończył Michał Michalak celnym rzutem z wyskoku.
Polacy przegrywają z Finlandią
Seria gości stale rosła. Po pierwszej minucie ostatniej kwarty Polacy przegrywali 65:78. W grze biało-czerwonych wkradła się niemoc, a show należało do lidera rywali. Markkanen po kolejnej dobitce przekroczył liczbę 40 zdobytych punktów. Podopieczni Igora Milicica ponownie zyskali ducha walki. Lepszy okres biało-czerwonych zapewnił Przemysław Żółnierewicz, kończąc dwie kontry. Należy dodać, że w jednej z nich wywalczył dodatkowo faul. Dzięki skrzydłowemu strata biało-czerwonych po raz pierwszy była jednocyfrowa (77:86). Finowie ponownie chcieli powiększyć przewagę, ale biało-czerwonym udało się częściowo dojść rywali. Polacy zaliczyli zryw, pozwalający na zbliżenie się na nawet na siedem punktów. Rzuty osobiste Mateusza Ponitki dały naszym zawodnikom 87 punkt. Na sam koniec Salin dorzucił dla Skandynawom kolejną celną trójkę.
Na parkiecie po stronie Finów absolutną gwiazdą był Lauri Markkanen, zdobywając 42 punkty. Poza graczem Utah Jazz zdobycz dwucyfrową uzyskali Mikael Jantunen (10 pkt), Sasu Salin (11 pkt) oraz Olivier Nkamhoua (12 pkt).
Po stronie reprezentacji Polski najwięcej oczek rzucił Aleksander Balcerowski. Środkowy mógł popisać się zdobyczą siedemnastu punktów. Warty odnotowania jest również wkład Mateusza Ponitki, który po środkowym był drugim najlepszym strzelcem Polaków. Z ławki zaś dwucyfrowy wynik uzyskali Andrzej Pluta (10 pkt) oraz Dawid Olejniczak (11 pkt).
_______________________________
Polska 88:97 Finlandia | 15:20; 26:25; 21:28; 26:24







