World Matchplay 2025. Wade i Clayton zagrają o finał

Awatar Dawid Kwiatkowski

Z dnia na dzień stawka spotkań pozostałych spotkań staje się coraz większa. W czwartek kibice poznali pierwszych dwóch półfinalistów, którzy powalczą o udział w najważniejszym spotkaniu World Matchplay 2025.

James Wade dał koncert w Blackpool

Do spektakularnego występu Anglikowi nie były potrzebne żadne instrumenty muzyczne czy towarzystwo orkiestry. Wystarczyły mu wyłącznie lotki i tarcza. Pomimo nieudanego początku ćwierćfinału, zwycięzca World Matchplay z 2007 roku wrócił do spotkania.

Po pierwszej sesji Gian van Veen prowadził 4:1. Wprawdzie to James Wade wypadał lepiej w starciu na dystansie, ale katastrofalna dyspozycja przy podwójnych pozbawiła go szans na właściwe otwarcie meczu. Anglik przerzucił pierwsze 11 lotek kończących, dzięki czemu Holender wyszedł na wyraźne prowadzenie. Przerwa całkowicie odmieniła grę Anglika. James Wade zdominował cały następny fragment spotkania. Po drugiej sesji seria Brytyjczyka była kontynuowana.

W międzyczasie The Machine miał dwa podejścia na dziewiątą lotkę, których nie zdołał zamienić na idealnych legów. Van Veen ponownie doszedł do głosy dopiero przy stanie 4:9. Po ośmiu wygranych legach Holender wreszcie powiększył swoje konto punktowe, trafiając singlową i podwójną 16. Pogromca Humphriesa w późniejszym etapie zdołał zmniejszyć straty, zdobywając przełamanie.  Van Veen podjął rękawice i zawalczył do samego końca. Przy stanie 11:13 23-latek rzucił dwie 180 pod rząd, ale nie zwieńczył tego dziewiątą lotką. Po wygranym legu Holender stał przed dogodną szansą, aby odrobić wszelkie straty. Oboje popełniali błędy. Van Veen nie wykorzystał lotki na 12:13 i chwilę później Wade powiększył przewagę do trzech legów. Anglik, stojąc przed szansą na zakończenie spotkania przy drugiej okazji zamienił podwójną 10 na awans do drugiego z rzędu półfinału World Matchplay. 

 

Clayton w najlepszej czwórce World Matchplay 

W drugim starciu wieczoru. Reprezentant Walii zaliczył bardzo udany początek, ponieważ pierwsze pięć odsłon powędrowały na jego konto. W drodze po wygraną sesję na czysto Clayton popisał się imponującym zamknięciem lega wynikiem 160. Różnica między zawodnikami nie malała, a z każdym kolejnym legiem bliżej było końca. Wprawdzie Bunting nie wykorzystał szansy za pierwszym razem, zniwelował stratę jednego przełamania. The Bullet przegrywał 4:7, a zaraz po tym Clayton ponownie wyszedł zwycięsko, gdy Anglik rozpoczynał grę. 

Spotkanie między Claytonem, a Buntingiem nie było rozgrywane na takim tempie jak poprzednie zestawienie. Walijczyk, nie dając rywalowi okazji do przełamania z każdym kolejnym fragmentem przybliżał się do drugiego półfinału World Matchplay w karierze. Kolejny bardzo ważny krok dokonał na zakończenie czwartej sesji. Clayton ponownie powiększył przewagę, wygrywając lega przy otwarciu ulubieńca trybun.

W ostatnich seriach The Bullet wyglądał na mocno rozczarowanego swoim występem. Anglik stracił kolejną szansę na poprawę wyniku po nietrafionej podwójnej 14. W przeciwieństwie do rywala Walijczyk wykorzystywał „prezenty” i po checkoucie zwieńczonym podwójną 18 wyszedł na prowadzenie 15:7. Ostatni leg stanowił wyłącznie formalność. Clayton po raz kolejny popisał się zamknięciem 100-punktowym, kończąc ze skutecznością 50% na podwójnych.  

Obserwuj portal w mediach społecznościowych