Duet Yamal-Raphinha zagrał świetne zawody
Faworyci dwumeczu zaliczyli udany początek drugiego spotkania 1/8 finału Ligi Mistrzów. Jako pierwszy powodów do radości dla kibiców dostarczył Lamine Jamal. Piłkarz popisał się kapitalną indywidualną akcją, której efektem było podanie nad obrońcami w stronę Raphinhi. Gdyby użyć terminologii koszykarskiej, efektem dryblingu zdobywcy nagrody Golden Boy był anklebreaker. Umiejętności Yamala sprowadziły obrońcę Benfici do parteru, dzięki czemu piłkarz znalazł przestrzeń, by wyegzekwować skuteczne podanie.
Odpowiedź Benfici nadeszła błyskawicznie. Goście mieli stały fragment gry, który wykorzystali perfekcyjnie. Do narożnika boiska podszedł Andreas Schjelderup. Norweg celnie dośrodkował do Nicolasa Otamendiego, którego nie dopilnowali obrońcy Dumy Katalonii.
Szczęsny palcami odbił główkę Argentyńczyka, lecz ta po interwencji Polaka i tak wpadła do bramki. Gdyby Lewandowski użył mniej siły przy swoim podaniu Raphinia znalazłby się sytuacji niemal stuprocentowej, która niewykluczone, że zakończyłaby się ponownym prowadzeniem gospodarzy. Polak wymierzył kierunek, ale do piłki zdążył wyjść bramkarz Benfici, uniemożliwiając zdobycie drugiej bramki.
Ten wyczyn udał się Lamine Yamalowi. Rzut wolny przez Dumę Katalonii nie został dobrze rozegrany. Hiszpan rozpoczął pościg w stronę piłki, aby ta nie wyszła na boisko. Dobiegł. Yamal ze skrzydła przebiegł z piłką na środek. Następnie z linii pola karnego kapitalnie podkręcił futbolówkę, a ta wpadła w samo okno. Na ostatnie minuty przed przerwą Barcelona wyszła na prowadzenie 3:1. Po raz drugi na listę strzelców wpisał się Raphinha. Brazylijczyk z lewego skrzydła zwieńczył kontrę przeprowadzoną po stracie piłkarzy gości.
Barcelona utrzymała prowadzenie
Druga połowa zaczęłaby się od bramki kontaktowej drużyny z Lizbony. Tak by się stało, gdyby nie został odgwizdany spalony. W niewłaściwym miejscu znalazł się Vangelis Pavlidis. Gdyby Grek nie był aż tak bardzo wysunięty zanotowałby asystę, ponieważ jego podanie do Fredrika Aursnesa zakończyło się golem.
Celnych strzałów w drugich 45. minutach nie pojawiło się tyle ile w pierwszej połowie. Pavlidis próbował zapewnić Benfice bramkę kontaktową, ale Szczęsny był tam gdzie być powinien. W ostatnich minutach w polu Dumy Katalonii miało miejsce zamieszanie w polu karnym. Również tym razem obrońcy Barcelony zdołali oddalić zagrożenie i utrzymać satysfakcjonujący wynik.
_________________
FC Barcelona 3:1 Benfica | 11′, 42′ Raphinha; 13′ Otamendi; 26′ Lamine Yamal;







