Fręch udało się za czwartym razem
Gra przeciwko leworęcznej zawodniczce dla większości tenisistek jest bardzo niewygodna. Do takich zawodniczek dla naszej reprezentantki należy Beatriz Haddad Maia. I początek tylko to potwierdził. Gem otwarcia był niezwykle zacięty, ale zakończył się triumfem rywalki. Brazylijka prędko wyszła na prowadzenie 0:3, mając przewagę przełamania. Od tego momentu w grze Haddad Mai zaczęły pojawiać się niepotrzebne błędy, które sprzyjały polskiej tenisistce.
Przy stanie 1:3 można powiedzieć, że Beatriz przegrała na własne życzenie. Brazylijka prowadziła 30:40, ale Fręch nie oddała gema za darmo. Polka grała z rywalką jak na równym poziomie, a wyrzucony forehand i podwójny błąd serwisowy otworzył furtkę Magdzie Fręch na powrót. Polka nie tylko przez nią wkroczyła, ale mocno zaznaczyła, że interesuje ją wyłącznie zwycięstwo. Rozpędzona reprezentantka Polski ze stanu 1:3 wygrała 4 kolejne gemy z rzędu. Magda wygrała pierwszego seta, ale jego zamknięcie przyniosło kłopoty. Pierw w trakcie wymiany zagrała za długi forehand. W następnej akcji Haddad Maia zagrała technicznie, broniąc trzecią piłkę setową skrótem. Sukces Polka osiągnęła przy czwartym podejściu, odnosząc zwycięstwo 6:4.
Powtórka z innym zakończeniem
Historia lubi się powtarzać i powtórzyła się w drugim secie. Haddad Maia narzuciła swój fizyczny styl gry i wyszła na prowadzenie 0:3 z przewagą przełamania. Sytuacja zrobiła się niebezpieczna, bowiem przy serwisie Magdy, Haddad Maia miał dwie piłki na 0:4. Brazylijka nie prezentowała swojego najlepszego tenisa, bo po raz kolejny w ważnych momentach pojawiły się błędy. Backhand wzdłuż linii oraz skrót zagrany w siatkę umożliwiły utrzymanie własnego podania i zmniejszenie przewagi do stanu 1:3.
Następny fragment to pokaz waleczności obu tenisistek. Gem trwał kilkanaście minut. Obie zawodniczki miały wzloty i gorsze momenty, ale najważniejsze z perspektywy polskich kibiców no i przede wszystkim Magdy, że Polka po wielominutowej batalii odrobiła stratę przełamania. Obustronne straty podań przełożyły się na prowadzenie Haddad Mai 3:5. W najważniejszym momencie seta Brazylijka utrzymała serwis, dzięki czemu doprowadziła do trzeciego seta.
Jest druga runda dla Fręch
Ostateczną odsłonę meczu wbrew wcześniejszym poczynaniom rozpoczęła lepiej nasza tenisistka. Przy pierwszej okazji Haddad Maia straciła podanie, co pozwoliło Polce wyjść na prowadzenie 3:0. Brazylijka próbowała nawiązać kontakt, lecz Polka była nieugięta. Przy stanie 4:1 Fręch była w dogodnej sytuacji, aby całkowicie zawładnąć losami ostatniej partii. Polka miała 30:0 przy serwisie Haddad Mai jednak ta nie złożyła broni i zdobyła drugiego gema na swoje konto. W odpowiedzi Polka wygrała swoje podanie bez straty punktu i zrobiła ogromny krok w kierunku drugiej rundy w Dosze. Polka dzieła dokończyła dzieła przy serwisie Brazylijki i potwierdziła awans do kolejnej rundy tysięcznika w Katarze.
Możliwy Polski pojedynek
Drabinka turniejowa dla polskich kibiców ułożyła się w bardzo interesujący sposób. W wyniku losowania w górnej połówce powstały dwie pary, w których sąsiadują ze sobą reprezentantki Polski. Dzisiejsze zwycięstwo Magdy Fręch oznacza, że od polskiego spotkania dzieli nas krok.
Krok w postaci zwycięstwa Magdy Linette. Jedną reprezentantkę Polski w drugiej rundzie już mamy druga z nich powalczy o awans w starciu z Weroniką Kudermetovą. Jeżeli Lintette pokona Rosjankę zagra z Fręch po raz trzeci. W pamiętnym polskim finale w Pradze rywalizację zdominowała bardziej doświadczona. Trzy sezony temu Polki spotkały się również w challengerze w Saint Malo, gdzie zwycięsko w trzech setach wyszła Fręch.
_____________________________________
Magda Fręch 2:1 (13) Beatriz Haddad Maia | 6:4; 3:6; 6:2







