Bajgle z obu stron
Nasza zawodniczka przez konfrontacją w drugiej rundzie Australian Open grała z Rosjanką pięciokrotnie. Historia bezpośrednich meczów pokazuje, że Blinkova dla Magdy Fręch nie była wygodną przeciwniczką. Tenisistka znajdywała sposób na Polkę czterokrotnie. Niestety dla losów spotkania w Melbourne pierwszy set odzwierciedlał wcześniejsze poczynania. Reprezentantka Polski nie miała nic do powiedzenia.
Nieoczekiwanie Fręch zakończyła zmagania inauguracyjnej partii bez wygranego gema. Rosjanka grała bardzo solidnie przy własnym podaniu. Oznaką świetnej dyspozycji Blinkovej były statystki, z których wiemy, że przy pierwszym serwisie przegrała tylko dwie wymiany. U Polki na odpowiednim poziomie nie funkcjonował serwis, co przełożyło się na zakończenia z seta z przewagą potrójnego przełamania.
Po przegranym pierwszym secie 0:6 reprezentantka Polski szybko zapomniała o niepowodzeniu, wchodząc do spotkania z nową energią. Wszystko uległo zmianie. Komponenty, które wcześniej były silną bronią Rosjanki, teraz nie pomogły. Fręch wskoczyła na lepszy poziom. Gra przy odbiorze sprawiała początkowo problemy Polce, a to właśnie 2 skuteczne returny przyczyniły się do pierwszego przełamania. Jeden z nich zakończył się bezpośrednim winnerem.
Momentalnie po nim Fręch agresywnym zagraniem zmusiła rywalkę do błędu, zapewniając sobie prowadzenie 2:0. Polka podobnie jak Anna Blinkova w pierwszej partii, zdominowała późniejszy fragment spotkania. Od stanu 2:0 oddała rywalce jedynie 3 wymiany. Jak na początku biało-czerwona została rozbita, tak później rozstawiona z numerem 23. odpłaciła się tym samym, wygrywając drugą partię do zera.
Do końca Fręch
Decydująca odsłona rozpoczęła się dla naszej reprezentantki w najlepszy, możliwy sposób. Wygrała siódmego gema z rzędu i już na samym starcie zyskała przewagę przełamania. Pomimo popełniania kolejnych błędów Rosjanka otworzyła wynik w pierwszym secie. Seria niedokładnych zagrań trwała w najlepsze. Jedno z nich bardzo pomogło naszej reprezentantce. Fręch kilka minut później znalazła się w jeszcze lepszej sytuacji, gdyż błąd Rosjanki dał prowadzenie 4:1 z przewagą podwójnego przełamania.
W idealnym momencie pojawiły się 2 asy Polki. Świetny gem serwisowy jeszcze bardziej wzmocnił naszą reprezentantkę. Następnie, będąc pod presją Blinkova serwowała, aby nie odpaść z Melbourne. Rosjanka przedłużyła swój byt. Jednak nie na długo. Choć pojawiła się iskierka nadziei dla Blinkovej, to Fręch, broniąc break-pointa chwilę później przypieczętowała awans do kolejnej rundy Wielkiego Szlema. Reprezentantka Polski po wcześniejszych problemach końcowo wychodzi zwycięsko z konfrontacji z ubiegłoroczną pogromczynią Rybakiny.
A mógł być Polski pojedynek
Magda Fręch po zwycięstwach z Blinkovą i rundę wcześniej z kwalifikantką Poliną Kudiermietovą reprezentantka Polski awansowała do trzeciej rundy. Nasza tenisistka o czwartą rundę zagra z Moyuką Uchijimą lub Mirrą Andreevą. Japonka w tegorocznym Australian Open polskim kibicom nie będzie się dobrze kojarzyć. A to dlatego, że ze zmagań wyeliminowała Magdę Linette. Gdyby Poznanianka wykorzystała piłkę meczową i w kolejnej rundzie wyszyłaby zwycięstwo, mielibyśmy gwarancję gry polskiej singlistki w czwartej rundzie.
____________________________
(23) Magdalena Fręch 2:1 Anna Blinkova | 0:6; 6:0; 6:2







