Powrót Australijczyka stał się faktem
Przed spotkaniem niezależnie od stosunku do zawodnika w kontekście Nicka Kyrgiosa pojawiło się główne pytanie – w jakiej dyspozycji będzie Australijczyk? Spotkanie rozpoczęło zgodnie z tym jak zdołaliśmy zapamiętać zawodnika. Bardzo dobry serwis, który kończył się bezpośrednim asem lub ustawiał wymianę w taki sposób, aby później zapisać punkty na swoje konto. Kyrgios trzymał serwis od samego początku.
Choć nie obyło się bez problemów. Brytyjczyk zdołał narzucić presję przy stanie 3:3. Fearnley miał 2 break-pointy. Ale przełamanie Kyrgiosa nie należy do łatwych zadań. Australijczyk wyszedł z tarapatów. Tenisista z Wielkiej Brytanii grał z oponentem jak równy z równym. Zawodnicy nie znaleźli na siebie sposobu i pierwszy set zakończył tie-break. Zwycięstwo w nim odniósł Jacob Fearnley. Sześciopunktową serią Brytyjczyk ustawił sobie tie-breaka. Wprawdzie Kyrgios obronił dwie piłki setowe, ale za trzecim razem nie zdołał przedłużyć seta.
Po chwili przerwy zawodnicy wrócili do gry. Fearnley po tym jak wyszedł zwycięsko po tie-breaku zyskał jeszcze więcej pewności siebie. Brytyjczyk powiększył przewagę po tym jak wykorzystał trzeciego break-pointa na 2:0. Kyrgios przy gemach rywala nie miał za wiele do powiedzenia. Za to Fearnley był o krok od powiększenia przewagi do różnicy dwóch przełamań.
Australijczyk nie dopuścił do realizacji scenariusza i zamiast 5:1 Kyrgios zniwelował wynik do stanu 4:3. Następny gem powędrował na konto Fearnleya. Po nim Kyrgios wziął przerwę medyczną. Przed turniejem Australijczyk sygnalizował, że ma problemy z nadgarstkiem. Stan zdrowia Kyrgiosa pozwolił mu na kontynuację meczu, ale kilka minut później Fearnley zapisał drugiego seta na swoje konto.
Kyrgios żegna się z tegorocznym Australian Open
Ostatnie partia dla ulubieńca miejscowej publiczności była być albo nie być w szlemie. Scenariusz wczesnego przełamania powtórzył się po raz drugi. W trzeciej partii Fearnley wygrał gema przy serwisie Australijczyka przy drugiej okazji. Brytyjczyk wyszedł na prowadzenie 3:1 po późniejszym triumfie w swojej gemie. Wszystko zmierzało ku ponownego gładkiego zwycięstwa Fearnleya. Jednakże wtedy miał miejsce moment, który nigdy zdarzył się po raz pierwszy – odłamanie Kyrgiosa.
Gem skończył się po kilku minutach, lecz tym razem góra był ulubieniec gospodarzy. Australijczyk stanął przed ogromną szansą. Kyrgios miał piłkę setową. Fearnley wyszedł z opresji. Wyrównał na 5:5. Trzeci set analogicznie do pierwszego zakończył się tie-breakiem. Podobnie jak wcześniej Kyrgios dobrze zaczał. Jednak nieważne jak zaczynasz, a ważne jak kończysz. Fearnley wypracował sobie przewagę mini-breaków, co przełożyło się późniejszym zwycięstwem Brytyjczyka.
_______________________
Jacob Fearnley 3:0 Nick Kyrgios | 7:6 [3]; 6:3; 7:6[2]







