Barcelona zdominowała finał Superpucharu
Półfinały Superpucharu Hiszpanii przyniosły mniej lub więcej emocji. Real Madryt pokonał Mallorcę 3:0. Zaś Duma Katalonii uporała się z Athleticiem Bilbao 2:0. Dzięki zwycięstwom obu ekip na terenie Arabii Saudyjskiej w ramach finału Superpucharu Hiszpanii kibice mieli okazję obserwować drugie w tym sezonie El Classico. Poprzednim razem Barcelona zdominowała mecz, wygrywając 4:0. Teraz scenariusz nie uległ zmianie. Duma Katalonii analogicznie do październikowej konfrontacji zdominowała mecz, ale tym razem spotkanie zakończyło się wynikiem 2:5.
Barcelona narzuciła mocne tempo
Szósty bieg został włączony przez piłkarzy obu stron już od pierwszych minut spotkania. Ze strony Dumy Katalonii jako pierwszy świetną okazję miał Lamine Yamal. Zawodnik popracował w obronie, przejmując podanie Królewskich. W krawędzi pola karnego zdołał oddać strzał w lewą stronę bramki. Próbę udaremnił przez Thibaut Courtois. Belg niewiele później ponownie popisał się świetną interwencją po próbie Raphinhi. Na napór ofensywny Barcelony, Real Madryt nie szczędził odpowiedzieć. I przy pierwszej próbie Królewscy zdobyli pierwszą bramkę. Kylian Mbappe, będąc pod presją obrońcy znalazł wystarczająco miejsca, aby umieścić piłkę w siatce Wojtka Szczęsnego. Gdy mowa o El Classico bierzemy pod uwagę dwie bardzo ofensywne drużyny.
Na samym początku spotkania Barcelona już sprawiła spore problemy Courtois, ale to w 22′ minucie Belg stracił czyste konto. Akcji tempo nadał Robert Lewandowski. Polak popisał się świetną asystą przy bramce Lamine Yamala. Hiszpan po podaniu szedł z prawej strony na środek pola karnego i technicznie po przekątnej skierował piłkę do bramki. Momentalnie po golu Dumy Katalonii, refleksem musiał się wykazać Wojciech Szczęsny. Przy rzucie rożnym Królewskich nie pilnowany był Aurelien Tchouameni i o włos zagraniem główką podwyższyłby prowadzenie Realu Madryt.
Minęło 10 minut i Gavi został zfaulowany w polu karnym. Po weryfikacji sędzia przyznał Barcelonie rzut karny. Skutecznie wykończył go Robert Lewandowski, wyprowadzając dumę Katalonii na prowadzenie. Bramkarz Realu Madryt został pokonany po raz trzeci. Jules Kounde popisał się świetnym, crossowym podaniem w pole karne, które wykończył główką Raphinha. Jakby Królewskim było, bramkę do szatni strzelił Alejandro Balde. Długie podanie na dobieg zagrał Yamal. Odebrał je Raphinha. Brazylijczyk podzielił się piłką i gdy Balde przyjął piłkę strzałem po długim słupku pokonał Courtois.
Szczęsny z czerwoną kartką
Gwizdek sędziego sygnalizujący koniec pierwszej połowy nie powstrzymał piłkarzy, aby 15 minut później kontynuować spektakl ofensywny. Rodrygo tuż po powrocie mógł dać drugą bramkę Królewskim. Po tym jak Vinicius Jr świetnie ściągnął na siebie uwagę obrońców posłał centrę w pole karne. Tam czekał Rodrygo, którego strzał powędrował w słupek. Trzy minuty po wznowieniu meczu Raphinha podwyższył wynik na 1:5. Brazylijczyk w pojedynkę przeprowadził kontrę, która zakończyła się kolejnym zadanym ciosem w kierunku Realu Madryt.
Barcelona po faulu Wojciecha Szczęsnego musiała grać w 10. Spóźniony Polak wślizgiem zahaczył nogę Kyliana Mbappe, gdy Francuz był jedynym zawodnikiem naprzeciw. Weryfikacja VAR wykazała, że kontakt był wyraźny. Dla Szczęsnego skończyło się to wydaleniem z boiska. Do bramki wszedł Inaki Pena. Real Madryt stał przed okazją, by zdobyć drugiego gola z rzutu wolnego. Rodrygo ją wykorzystał. Strzał otarł się po palcach Peny i wpadł do bramki Dumy Katalonii. Po bramce Brazylijczyk tempo spotkania nie ustało. Obie ekipy nadal szukały okazji, aby podwyższyć swoje zdobycze. Jednakże od gola Rodgrygo wynik nie uległ zmianie.
______________________
Real Madryt 2:5 FC Barcelona | 5′ Kylian Mbappe; 22′ Lamine Yamal; 36′ Robert Lewandowski; 39′, 48′ Raphinia; 60′ Rodrygo







