[WYWIAD] Karol Kamiński o Astorii w PLK: „Nie będziemy celować w najniższe rzeczy”

Awatar Dawid Kwiatkowski

Sprawa awansu do Orlen Basket Ligi rozstrzygnęła się w decydującym spotkaniu. Karol Kamiński, zdobywając 34 punkty w piątym meczu z ŁKS-em w bardzo dużym stopniu przyłożył się do przelania szali na korzyść bydgoskiej drużyny. Jaki trener ma plan zawodnika oraz co dla niego znaczy powrót do Ekstraklasy?

Dawid Kwiatkowski Newssporter.pl: Na sam początek gratulacje zarówno za wyróżnienie indywidualne, jak i za zdobyte mistrzostwo. Jakie emocje Tobie towarzyszyły po przyznaniu tej nagrody na tle miejskiej publiczności?

Karol Kamiński Astoria Bydgoszcz: Na pewno emocje były duże, związane same ze stawką tego meczu. To były dla naszej drużyny drugie finały. Rok wcześniej przegraliśmy z Krosnem. Jeszcze zanim byłem w tej drużynie Astoria walczyła z Górnikiem, więc to były trzecie finały z rzędu. Decydujący mecz na swojej hali, więc wiedzieliśmy, że musimy dać z siebie wszystko, żeby wygrać to spotkanie.

Udało nam się ten cel zrealizować, więc samo zwycięstwo wygenerowało ogromne pozytywne emocje. W momencie, gdy usłyszałem swoje nazwisko przy ogłaszaniu nagrody MVP, to już one były poza skalą. To są momenty, na które się pracuje całe życie, o których się marzy. Ogromnie się cieszę, że byliśmy w stanie zrealizować ten cel i dodatkowo tą wisienką na torcie była nagroda MVP.

 

Wcześniej rozmawiałem z Jalenem Tomasem. Poza tym, że jesteście częścią Astorii, macie również inną wspólną rzecz – oboje zdobyliście wyróżnienie indywidualne. Pytałem go o to, czy to buduje jakąś presję, wchodząc w nowe środowisko. Jaka jest Twoja odpowiedź na to pytanie?

Wydaje mi się, że nie łączyłbym nagrodę MVP z wejściem w nowy sezon. To jest całkowicie nowe rozdanie, nowa Liga.

 

Jakieś oczekiwania wobec Ciebie mimo wszystko będą.

Na pewno są, aczkolwiek uważam, że jestem swoim największym krytykiem i tę poprzeczkę dla siebie zawsze zawieszam bardzo wysoko. Jednakże nie uważałbym, że ta nagroda mogłaby mnie obciążać jakąś dodatkową presją. Wydaje mi się, że obecność w tej lidze i walka o minuty, zwycięstwa, o jak najlepszą rolę w drużynie sama w sobie już powoduje sportową rywalizację. Ta nagroda MVP została zamknięta w poprzednim rozdziale z tytułem 1. ligi, a tutaj nowy start.

 

Czy jest jakaś recepta, aby przygotować się na ten przeskok między 1. Ligą a PLK? Nie ma co się oszukiwać, że pomimo tego, że 1. liga ma tendencję wzrostową, to jednak rozstrzał jest.

Wydaje mi się, że będę mądrzejszy po tym sezonie. Zobaczymy jak on się potoczy. Wtedy będę mógł powiedzieć więcej. Z mojej strony na pewno pod kątem przygotowań do tego sezonu starałem się na podstawie rozmów z trenerami ćwiczyć elementy, w których będę częściej wykorzystywany na boisku.

 

Jakie to są elementy na przykład?

Na pewno obrona i gra bez piłki. Rzut trzypunktowy uważam, że będzie dosyć istotny. Gry samej na piłce w sytuacjach w pick & roll-owych może być troszkę mniej, z racji tego, że mamy jakościowych zawodników na pozycji 1 i 2. Więcej piłki będzie w ich rękach w porównaniu do tego, co grałem w 1. lidze.

Także skupienie się na tych elementach gry bez piłki i wykorzystywania tych momentów, gdzie zawodnik obrony jest na close-oucie. Czy to jest atak na penetracji na jednym, dwóch kozłach albo rzut z dystansu. I oczywiście te elementy obrony, za które pewnie będę rozliczany, tak jak i pozostali zawodnicy w drużynie.

 

Wspomniałeś podczas wypowiedzi o współpracy z trenerami. Jak układa się Twoja współpraca z trenerem Zommerem?

Początek tej współpracy. Ciężko coś powiedzieć więcej.

 

Ale na tym etapie.

Jestem zadowolony z tego, że z trenerem mam taki kontakt, że mogę w każdej chwili o coś zapytać. Nie ma tutaj jakiejś bariery. Jeśli są informacje, których nie jestem pewny albo chciałbym się utwierdzić, wiem, że śmiało mogę trenera się zapytać i on mi odpowiedzi udzieli, co ułatwi mi łapanie pomysłu na ten sezon.

Uważam, że na ten moment wszystko jest tak, jak być powinno i zmierzamy wszyscy w tym samym kierunku. Te relacje, czy bezpośrednio moje, czy pozostałych zawodników na pewno będą się rozwijać w trakcie przygotowań, w trakcie sezonu.

 

Jakbyś scharakteryzował podejście Duńczyka do Was, do zawodników? W czym się ono różni do
porównania, na przykład, do trenera Skiby? Czy jest coś takiego, co mógłbyś powiedzieć na tak wczesnym etapie?

Na pewno każdy trener niezależnie od poziomu ma swoje podejście, historie, doświadczenie, na których się opiera, więc nie ma dwóch takich samych trenerów. Na podstawie tych dwóch tygodni, które mieliśmy już widać na samym początku, że ma swoją konkretną wizję, którą chce, żebyśmy my na boisku reprezentowali.

Jest bardzo konkretny w tym, co robimy na treningach. Przekazuje te informacje w okrojonym systemie, żebyśmy nie byli przeładowani tymi informacjami, mogli się skupiać poszczególnie na danym elemencie. Jest bardzo profesjonalnie przygotowany do tego, co chce nam przekazać i to jest fajne.

 

Czy awans z drużyny do PLK scementował Twoje przedłużenie kontraktu?

Mój kontrakt w poprzednim sezonie wyglądał tak, że w sytuacji awansu do Ekstraklasy automatycznie się przedłużał. Oczywiście nie ma kontraktów, nie do rozwiązania i różne sytuacje się pojawiają, aczkolwiek wiedziałem, że jeśli uda nam się ten awans sportowo wywalczyć, to są bardzo duże szanse na to, że zostanę w drużynie na kolejny sezon.

 

Hipotetyczne założenie, którego się nie dowiemy, bo zdobyliście awans. Czy planowałeś zostać nawet w przypadku niepowodzenia z ŁKS-em?

Ja bardzo związałem się z tym miastem, z tymi ludźmi, z kibicami. Jest niesamowita atmosfera i więź
z kibicami. Jestem już tu trzeci sezon. Naprawdę jestem dumny z tego, że mogę reprezentować trzeci rok Astorię. Na pewno takie myśli by się pojawiły, ale też trzeba wiedzieć, że to jest biznes i bardzo dużo różnych aspektów wchodzi w grę. Także dwie strony muszą chcieć, żeby to się wszystko udało i skończyło pozytywnie.

 

Jesteś zawodnikiem, który ma już doświadczenie w Orlen Basket Lidze, chociażby reprezentowałeś barwy Asseco Gdyni czy Trefla Sopot. Jak satysfakcjonujący jest powrót do PLK?

Ogromny, z racji tego, że taki był cel przyjścia do Astorii. Zawsze chciałem być jak najbliżej Ekstraklasy na ile mogę być. Jeśli tych ofert bezpośrednio nie było, to moim celem było dostanie się do tam w sposób sportowy i zrobić awans z drużyną z 1. ligi. To się udało. Ogromnie się cieszę, że będę miał kolejną możliwość walczenia swojej roli i pozycji w Ekstraklasie. Na pewno zrobię wszystko, żeby to się udało.

Wcześniejsze historie nie skończyły się tak, jakbym to sobie wymarzył, ale to jest też częścią jakiejś dłuższej drogi. Niektórych droga układa się w taki sposób, niektórych w inny. Mnie życie nauczyło pewnych rzeczy, więc nie zmieniłbym tego. Czas na nowe rozdanie, jestem gotowy.

 

Twoim zdaniem na ile stać zespół? W jaki wynik celujecie?

Wydaje mi się, że to rozmowy, które jeszcze musimy przeprowadzić wewnątrz drużyny. Z racji tego, że były okienka reprezentacyjne, nie wszystkich zawodników mieliśmy. Gracze zagraniczni również nie byli wszyscy podpisani od pierwszego dnia przygotowań. Zatem nie mieliśmy jeszcze takiego czasu, żeby całą drużyną być na treningu i zobaczyć jak to wszystko wygląda.

Na ten moment jest jeszcze za wcześnie, żeby rzucać cele i oczekiwania. Jednakże znam ten klub, ludzi tutaj pracujących i widzę powoli co się dzieje na treningach, więc wiem, że nie będziemy celować w najniższe rzeczy. Aczkolwiek to jest częścią procesu i na pewno będziemy potrzebować czasu, żeby ocenić, jak wyglądamy na tle rywali.

 

Play-offy po sezonie zawodniczym? Play-in?

Ja sobie mogę marzyć. Co wyjdzie, to wyjdzie. Na pewno chcielibyśmy zajść jak najwyżej, ale wszystko spokojnie. To jest proces, nie ma co rzucać tutaj jakiś duży haseł, bo po prostu jeszcze tak naprawdę nie spotkaliśmy się wszyscy
razem na treningu z całym rosterem i to dopiero przed nami, więc zobaczymy.