Dawid Kwiatkowski, Newssporter.pl: Jak wyglądał Twój okres przygotowawczy po awansie? Trenowałeś indywidualnie czy zdecydowałeś się na pełny reset?
Martyce Kimbrough, Astoria Bydgoszcz: Po tym, jak zdobyliśmy mistrzostwo, zrobiłem sobie około dwóch tygodni przerwy od koszykówki. Może nawet trochę więcej, ponieważ graliśmy w dwóch kolejnych finałach, więc sezon był naprawdę długi. Wydaje mi się, że byłem liderem ligi pod względem liczby minut na boisku, więc potrzebowałem odpoczynku.
Dużo czasu spędziłem na siłowni, ponieważ wiedziałem, że żeby przygotować się do gry na tym poziomie, muszę być silniejszy, szybszy i bardziej dynamiczny. Bardzo skupiłem się też na tym, co jem. Praktycznie codziennie byłem na siłowni, dzięki czemu przybrałem trochę na wadze i zwiększyłem swoją siłę. To było dla mnie najważniejsze.
Jaki aspekt przekonał Ciebie do pozostania w tym zespole?
W naszym pierwszym sezonie przegraliśmy z Krosnem o mistrzostwo i potem wróciłem. To była dobra szansa dla mnie i dla tego klubu, żeby spróbować zdobyć mistrzostwo. W zeszłym roku na szczęście pokonaliśmy Łódź w finale. Miałem trochę takie poczucie, że zasługuję na to, żeby grać na tym poziomie. Klub również. Po ciężkiej pracy przez ostatnie dwa lata. Pomyślałem więc – dlaczego nie wrócić na trzeci sezon?
Naprawdę lubię grać w Astorii. Lubię kibiców, tutejszą kulturę, prezesa, panie w biurze, trenerów – wszystkich. Wszyscy są dobrzy i profesjonalni. To bardzo dobry poziom do grania, więc myślę, że będzie to również dobre dla mojej kariery.
Śledzę cię od pierwszego dnia, odkąd dołączyłeś do Astorii. I wydajesz mi się zawodnikiem, który chce brać na siebie rzuty w kluczowych momentach.
Tak, za każdym razem.
Zawsze taki byłeś? Zawsze byłeś zawodnikiem, który chciał brać odpowiedzialność na swoje barki?”
Zawsze. W koszykówce, ale też poza boiskiem. Po prostu w życiu lubię być liderem. Jeśli mamy przegrać, to wolałbym, żebyśmy przegrali przeze mnie. A jeśli mamy wygrać, to wolałbym być tym gościem, który oddaje ten decydujący rzut.
Możesz zapytać wszystkich moich kolegów z drużyny, trenerów czy przyjaciół. Codziennie ćwiczę takie rzuty. Kiedy ludzie oglądają mecze, czasami mogą pomyśleć, że to jakiś szalony rzut, ale to jest mój rzut, coś co ćwiczę. Przez całe życie odkąd byłem dzieciakiem, przez szkołę średnią, studia aż po zawodową karierę. Zawsze trafiałem rzuty na syrenę, dające zwycięstwo, więc tak, ja po prostu żyję dla takich momentów.
Ile Martyce Kimbrough wykonuje rzutów podczas typowego treningu?
W sezonie czy poza sezonem?
Możesz odpowiedzieć za oba.
W trakcie sezonu zazwyczaj przychodzę na trening 45 minut wcześniej, czasami nawet godzinę. Wszystko zależy od tego, jak danego dnia czuję się fizycznie i jak ciężki będzie trening. Przed treningiem oddaję jakieś 150 celnych rzutów, czasami więcej. Po treningu zazwyczaj… Nie, przepraszam — 150 celnych rzutów robię po treningu, a poza sezonem około 100. W niektóre dni oddaję nawet 1000 celnych rzutów, w inne 500. Czasami robię tylko 300 celnych rzutów, ale wtedy też biegam, więc jest to również forma przygotowania kondycyjnego. Najważniejsze jest to, ile trafisz, a nie ile oddasz.
Czy możesz wymienić jedną rzecz, która Twoim zdaniem jest największą siłą zespołu?
Powiedziałbym, że najlepiej wychodzi mi zdobywanie punktów, czyli przede wszystkim rzucanie. Myślę, że to jest rzecz, którą robię najlepiej. Potrafię grać bez piłki i rzucać, ale potrafię też grać z nią.
Pytam teraz o cały zespół. Waszą siłę jako zespołu.
Oooh, siła zespołu.
Czy możesz wymienić mi jedną rzecz?
Cóż, zabawne jest to, że jutro będziemy mieli pierwszy trening w pełnym składzie [wywiad przeprowadzany 1. września]. Nie mieliśmy jeszcze okazji trenować w całym zespole, ale na ten moment mogę powiedzieć, że mamy naprawdę dobrego trenera. Myślę też, że wszyscy w drużynie są świetnymi ludźmi.
I po trzecie, co najważniejsze, uważam, że każdy ma dobre nastawienie. Mamy wielu zawodników, którzy chcą tutaj być i chcą być coraz lepsi, chcą ciężko pracować. Myślę, że jeśli mamy takich ludzi w zespole, uda nam się zachować koncentrację i utrzymać takie podejście przez cały sezon, możemy odnieść naprawdę duży sukces.
Jakie są Twoje przemyślenia, dotyczące konfrontacji z najlepszymi drużynami w Polsce?
Jestem na gotowy i podekscytowany. Jako zawodnik zawsze chcesz rywalizować z najlepszymi. To jest miejsce, do którego należę i chcę cały czas stawać się lepszym i iść do przodu. Rozumiem, że w tej lidze jest wielu dobrych zawodników. Są tu naprawdę mocni. Niektórzy grali w tej lidze przez parę lat. Może nawet w Eurolidze. Dlatego jestem podekscytowany na to i tak jak mówiłem kocham wyzwania, rywalizację, więc zamierzam to zaakceptować.
W preaseasonie zyskałeś więcej szacunku czy pewności siebie w konfrontacji z trudnymi przeciwnikami?
Hmm, nie wiem, co masz na myśli, mówiąc o szacunku, ale na pewno chodzi o pewność siebie. Zresztą zawsze byłem bardzo pewną siebie osobą. Zawsze myślę pozytywnie i wierzę w siebie, ale oczywiście po zdobyciu mistrzostwa, a potem w trakcie tego sezonu, stałem się jeszcze silniejszy. Czuję więc, że jestem fizycznie gotowy, żeby grać na wyższym poziomie. To naturalnie daje ci jeszcze więcej pewności siebie, a jedynym sposobem, żeby w ogóle grać na takim poziomie, jest właśnie pewność siebie. Jeśli wychodzisz na boisko i się boisz… jeśli wychodzisz tam i się boisz, to być może po prostu nie jesteś na poziomie, na którym powinieneś być.
Jaki jest Twój indywidualny cel na ten sezon?
Szczerze mówiąc, po prostu chcę przychodzić tutaj i każdego dnia stawać się coraz lepszym. Chcę grać najlepiej, jak potrafię. Chcę pokazać, że jestem jednym z najlepszych strzelców tej ligi. To coś, co naprawdę chciałbym pokazać i to udowodnię to w tym roku.
Poza tym po prostu chcę być liderem naszego zespołu. Jestem tu już trzy lata, dlatego chce, żeby nasza drużyna odnosiła wiele sukcesów. Tak długo jak będziemy wygrywać, każdy z nas indywidualnie będzie sobie dobrze radził. Dlatego uważam, że najważniejsze jest stawianie zespołu na pierwszym miejscu i robienie wszystkiego, o co poprosi mnie trener. Myślę, że właśnie to jest najważniejsze.









