[WYWIAD] Self-made man Kacper Kłaczek

Awatar Dawid Kwiatkowski

Gdyby próbować jednym słowem określić postawę na boisku 24-latka nasuwa się słowo wszechstronność. W najbliższym na parkietach koszykarskiej Ekstraklasy będzie miał okazję pokazać swój kunszt. Kacper Kłaczek opowiedział o realiach zza Oceanem, ile odbył bezpośrednich rozmów z klubami z PLK i wiele więcej.

Dawid Kwiatkowski Newssporter.pl: Na sam początek, dla osób, które nie znają Twojego stylu gry. Powiedz, jakbyś go charakteryzował? 

Kacper Kłaczek, Astoria Bydgoszcz: Bardzo ważne jest to, żeby zrozumieć skąd ja się wywodzę. Pochodzę z Chorzowa. Wracam do Polski po siedmiu latach. Spędziłem je za Oceanem, jeszcze rok wcześniej w Rzymie, więc przez te wszystkie lata nauczyłem się grać na dobrą sprawę na każdej pozycji. Co będzie trener potrzebował, tego postaram się dostarczyć. Głównie jestem playmakerem, potrafię też rzucić za trzy. W ostatnim sezonie ma pewno dałem temu świadectwo. Ja jestem tutaj, żeby wygrywać i dostarczyć kibicom radości. Dlatego co będzie potrzebne, postaram się zrobić.

 

A już macie ustaloną z trenerem, jaką nominalną pozycję będziesz pełnił? 

Z tego, co rozmawialiśmy, będę wychodził z trójki. Ale tak jak przy ostatnim sparingu z Arką nie mieliśmy bardzo wyników i wychodziłem na dobrą sprawę i z czwórki, i z jedynki. Więc tak jak mówię, do czego będzie trener potrzebował w danym meczu, postaram się pomóc. Jeżeli będziemy potrzebować więcej playmakingu wezmę piłkę. Jeżeli będziemy potrzebować więcej zbiórki będę walczył pod koszami.

 

Co Ciebie skłoniło, aby wrócić do Polski?

Na dobrą sprawę skończyłem college, zrobiłem magistra.

 

Z czego?

Mam licencjat z ekonomii i magistra z analityki biznesowej.

Skończyłem karierę z koszykówką college’ową, koszykówką uniwersytecką. W tamtym momencie miałem do wyboru iść przez G-League drużynę Development z NBA, z którą zostałem wybrany w drafcie lub do niższej ligi europejskiej, albo z powrotem do Polski. Ja jestem stąd, cała moja rodzina też tutaj jest. Czułem, że po tych 8 latach fajnie by było wrócić do Polski.

Wydaje mi się, że… Też musicie sobie zdać sprawę, że jestem tam totalnie sam. U mnie w rodzinie nie było koszykarzy. Ja nie miałem nikogo, który byłby w stanie popchnąć moją karierę. Wszystko co zrobiłem, to wydarłem samemu i jakby to powiedzieć jestem self-made.

Też nie chciałem dalej bić głową w mur i starać się wszystko wydrzeć samemu. Wydaje mi się, że jak będę w Polsce, to jest tutaj dużo osób, które mogą mi pomóc. Też nie zrozumcie mnie źle. Spotkałem bardzo dużo świetnych osób przez moje podróże. Ale walczyć z całym systemem samodzielnie jest o wiele trudniej. Wracam do Polski jako swój zawodnik. Mam tu wielu graczy i trenerów, którzy mi pomagają. Są jakby moimi mentorami i tak naprawdę będę się starał jak najdalej zajść w koszykówce europejskiej.

 

Czyli to wsparcie jest jednym z tych podłoży, dlaczego podjąłeś taką decyzję?

Głównym, tak

 

Zdecydowałeś się na wybór Astorii Czy to była jedyna oferta, którą dostałeś od polskich klubów?

Nie, dużo ich było.

 

A czy podzieliłbyś się, jakie kluby zwróciły się w Twoją stronę?

Większość.

 

Większość polskiej ligi?

Tak, tak. Z sześcioma, siedmioma rozmawiałem osobiście. Z większością rozmawiał mój agent. Głównie czym ja się kierowałem to rozmowy z trenerami, z moimi starymi coachami, którzy wiedzą mniej więcej coś o tej lidze. Z kolegami, którzy grali dla różnych zespołów. Bardzo dobrze się przyjaźnię z wieloma zawodnikami z Ekstraklasy, których paru będziemy widzieć w ten weekend zresztą.

No i tak na dobrą sprawę również prześledziłem jak inni zawodnicy zaczynali swoją karierę w Ekstraklasie. Bydgoszcz ma bardzo dobrą historię sprowadzania zawodników na pierwszy rok. Też bardzo dobrze dogadywałem się z trenerem. Wydawało mi się, że będzie to miejsce, w którym mógłbym się rozwijać i będziemy walczyć o coś więcej niż tylko o utrzymanie, jeżeli zdecyduję się na taką decyzję.

 

Jaki jest cel wewnątrz zespołu, który sobie ustaliliście?

Więc musimy sobie uświadomić, że jako beniaminek będziemy mieli cięższą robotę niż większość innych drużyn.

 

Jest jakieś konkretne miejsce?

Ja gram w każdym meczu, żeby wygrać. Nigdy nie podchodzę do meczu lub match-upu, że jestem gorszy albo że chcę przegrać. Gram o zwycięstwo w każdym meczu, czyli na dobrą sprawę pytasz mnie co ja chcę. Ja chcę wygrać całą ligę, ale czy to się stanie to jest takie gadanie.

Zobaczymy po pierwszym sparingu*. Na razie tylko mogę powiedzieć jak to wyglądało przeciwko Arce. Wyglądało to tak – bez wielu założeń taktycznych i wielu zawodników. Oczywiście oni też nie mieli reprezentantów Polski, więc to też nie była pełna ich możliwości. Ale jestem dobrej myśli. Naprawdę wydaje mi się, że jest bardzo dużo potencjału w naszej grze i że będziemy w stanie zaskoczyć wielu osób.

*wywiad przeprowadzony 1. września

 

Chciałbym teraz skonfrontować twoją wypowiedź z perspektywy kilku lat. Dopuściłeś się wypowiedzi odnośnie twojego – określmy to planu długoterminowego jakim było NBA. Wówczas z twoich ust już była duża pewność, że tam trafisz. Teraz zdecydowałeś się na powrót do Europy, do Polski. Zatem tutaj moje pytanie jest następujące – Czy zmienił się twój cel długoterminowy czy ścieżka, którą chcesz obrać, żeby to osiągnąć?

Wiesz co, tamta wypowiedź… To jest świetne pytanie akurat. Czy dalej chce się dostać do NBA? Tak, chcę. Czy uważam, że jest na to szansa? Jakaś tam jest. Oczywiście musiałbym mieć świetny sezon w tym roku. Później przez ligę letnią niestety. Muszę mieć naprawdę bardzo dobre statystyki. Ja nie mogę mieć średnich i zostać tam wepchnięty przez jakieś koneksje. Tak jak mówię, u mnie z rodziny nikt nie grał. Ja też tutaj nie mam żadnych ludzi, którzy staliby mnie i wpychali tam na siłę.

 

Musisz zagrać na maksa.

Tak jest. Warunki mam. Rok temu byłem na trajektorii. Później niestety delikatna kontuzja, która mnie wybiła z toru, ale jakaś tam szansa jest. Ja już nie mam tam 17 lat i wiem z czym to się je.

 

Ale nadal jesteś młody.

O to chodzi, że w moim przypadku to zależy tylko i wyłącznie od jednego sezonu. Oni tam mnie już znają. Niestety tam grałem też na pozycji silnego skrzydłowego. Tam było bardzo dużo zawirowań. Ta moja wypowiedź była jeszcze przed Covidem zaraz jak się rozpoczął. Byliśmy świeżo po srebrze w Dywizji B. Miałem jechać do Turcji na Dywizję A. Wierzyłem, że bardzo dobrze będzie. No i później miałem różne zawody AAU. To są takie różne circuits od Nike’a, Adidas’a, w którym zawodnicy mogą się pokazać żeby mieć lepsze szkoły. Ja tak jak mówiłem mnie nikt nie prowadził za rączkę. Ja dużo też średnich decyzji podjąłem jeżeli chodzi o wybory klubów. Co zrobiło tak, że była ta droga trochę cięższa.

 

Dlaczego te decyzje były średnie?

Mój pierwszy wyjazd z Polski przyjechałem do Rzymu, gdzie organizacja nie wychodziła na tak wysoki poziom jakbym np. pojechał do Niemiec. Było dużo zawodników, którzy byli kiedyś w rankingach Top 10. Mieliśmy 3-4 zawodników. Droga szkoleniowa nie była określona w dobrym punkcie. No ale nikt mi tego nie powiedział i samemu dopiero się uczysz na błędach. Przez to, że tam byłem musiałem jechać do Stanów do high school’a. Wiesz jak to jest z młodymi zawodnikami z buyout’ami i wszystkim innym… Później college mogłem zmienić o wiele szybciej. Mogłem też pójść do innego na wyższy poziom wcześniej. Ale tak jak mówię żyjesz i się uczysz.

 

Na sam koniec, krótko Czy masz jakieś cele indywidualne na ten sezon?

Mam, ale nie będę o nich mówił, bo to nie ma co gdybać. Zobaczymy jak pójdzie. Ja mam wiele celów indywidualnych i będę w ataku w każdym meczu, bo tego ode mnie oczekują. Ale nie będę o nich mówił na tę chwilę obecną.